Blog > Komentarze do wpisu

Bohaterowie (6): Hermiona

Nie, nie ta.

Hermiona mitologiczna to bohaterka, o której się zapomina. Teoretycznie, jako córka sławnych z urody i braku konsekwencji rodziców, siostrzenica sławnej z morderczych skłonności ciotki, bratanica sławnego z bogactwa i pozycji stryja, przez moment synowa (pogrobowa, że tak powiem) wyjątkowo sławnego (za całokształt) teścia, a do tego żona męża i szwagierka szwagierki, którzy zasłynęli z wyjątkowo bezkompromisowej postawy pro- powiedzmy sobie - rodzinnej, powinna być w mitologii gwiazdą... a tu większość ankietowanych, spytanych o grecką Hermionę, pyta: "A była taka?".

Więc najpierw krótko, fakty i daty: Hermione, nosząca imię będące żeńskim odpowiednikiem imienia Hermes, jedyna córka Heleny Trojańskiej i Menelaosa, króla Sparty. Opuszczona przez matkę jako dziewięciolatka, wychowywana przez ciotkę Klitajmnestrę, zaręczona przez ojca z kuzynem Orestesem za zgodą Agamemnona, swego stryja. Tyle że Menelaos zmienił zdanie: potrzebne mu było poparcie Achillesa - z którym to Achillesem jakoś Atrydzi nie bardzo mogli się dogadać - i postanowił zaproponować mu skoligacenie się z jego rodem. Tym razem na serio. Jako że Achilles miał syna, nic prostszego, jak zaoferować temuż synowi córkę Heleny za żonę.
Hermiona - która, według tragedii Orestes Eurypidesa zdążyła już przeżyć traumatyczną sytuację zostania zakładniczką własnego narzeczonego - została żoną Neoptolemosa, syna Achillesa, podczas kiedy Orestes, miotany szaleństwem, uciekał od Erynii i poszukiwał lekarstwa na swoje szaleństwo w dalekiej Taurydzie. Małżeństwo Hermiony z Neoptolemosem było, najoględniej mówiąc, nieudane: ona ciągle czuła się znacznie bardziej potomkinią Atreusa niż żoną syna Achillesa (w VIII Heroidzie Owidiusza wymienia w nieskończoność imiona dziadka, ojca, przodka swego rodu Pelopsa...), on z kolei wolał od żony brankę-konkubinę Andromachę, wdowę po Hektorze, która zdążyła już urodzić mu syna Molossusa. Neoptolemos, przynajmniej w wersji znanej z Eurypidesa, miał przy tym pecha odziedziczyć cały paskudny temperament tatusia, niestety bez jego szlachetności i wielkoduszności. Hermiona za klęskę tego małżeństwa winiła kogo się tylko dało: matkę, która opuściła ją w dzieciństwie i nie przygotowała do roli żony, męża, Andromachę... Tej ostatniej nie znosiła do tego stopnia, że planowała zabić i ją, i jej dziecko (patrz Andromacha Eurypidesa), i tylko śmierć Neoptolemosa zapobiegła tragedii. Z tragedii Eurypidesa wyłania się nam obraz zgorzkniałej, pełnej pretensji do całego świata, zarozumiałej arystokratycznej jędzy, jakże innej od szlachetnie cierpiącej Andromachy. Tylko że jakoś nie mogę się do tej Andromachy przekonać: lubię ją w Iliadzie, ale w sztuce jej poświęconej nie jestem jej w stanie współczuć. Andromacha jest u Eurypidesa pokorną niewolnicą, posłuszną wobec pana, podporządkowaną i robiącą dokładnie to, co jej każą. Na Hermionę spogląda z wyższością: w końcu to ona, nie Atrydka, ma dziecko i to ona jest kobietą idealną, to jest - idealnie posłuszną. We fragmencie poświęconym swemu idealnemu małżeństwu z Hektorem Andromacha z dumą opowiada, jak to tolerowała jego kochanki i nieślubne dzieci - do Hermiony ma pretensje, że nie umie zrobić tego samego. Hermioną z kolei rządzą dwa uczucia - zazdrość i lęk, a tak naprawdę tylko jedno - ten lęk właśnie. Ona się boi: boi się, że straci męża, straci dom, straci pozycję - tak jak traciła już wielokrotnie wcześniej, jak straciła matkę, dom u ciotki, pierwszego narzeczonego. Nie wiem dlaczego, ale chyba wolę tę chwilami płytką, skupioną na sobie, zdolną do desperackich i złych czynów, a potem do niemal histerycznej reakcji na śmiałość własnych planów dziewczynę od naszkicowanej jako ideał Andromachy, która mówi, że rolą kobiety jest uwielbiać męża, nawet gorszego od siebie (w. 213-14 oryginału). Andromacha w sztuce sobie poświęconej reprezentuje typ kobiety całkowicie podporządkowanej i dzięki temu odnajdującej szczęście; poświęcającej się dla mężów (każdego po kolei), nie myślącej o swoich potrzebach, z duną noszącej stygmat ofiary. Dzisiejsze genderowe odczytania tej tragedii odwracają role, pokazują Andromachę-ideał jako produkt patriarchalnej ideologii, ale mnie w mojej sympatii do Hermiony i braku tejże wobec Andromachy nawet nie o to chodzi: po prostu z tych dwóch pań, to raczej z Hermioną miałabym o czym pogadać.
Neoptolemos ginie w Delfach, pewnie za sprawą Orestesa (quot capita, tot sententiae), Andromacha może przestać narzekać i wyjechać z dzieckiem i jego pradziadkiem (dziecko założy dynastię epirocką), a Hermiona wreszcie dostaje z powrotem Orestesa - do którego w Heroidach zwraca się jako do męża i brata, podkreślając, że nie tylko są zaręczeni, ale i pochodzą z tego samego rodu. Teraz będzie mogła być i żoną, i Atrydką, a i matką, bo będzie mieć z Orestesem syna Tisamenosa. I tyle. Mity nie mówią nic więcej o tym małżeństwie, więc pewnie nie było najgorsze; nie mówią też nic o jej śmierci, choć wspominają, że jej mąż dożył dziewięćdziesiątki. Zostaje tylko rzucona mimochodem przez Hezychiusza uwaga, że identyfikowano ją z Persefoną. I tak znika nam z oczu ta nieśmiała, porzucona przez matkę dziewczynka, ta dumna i pełna goryczy kobieta - znika w kostiumie nieśmiertelnej wiecznej Dziewczyny (Kore), w postaci dumnej i groźnej Pani Podziemi. 

wtorek, 12 lutego 2008, ninedin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...