Blog > Komentarze do wpisu

Flora nr 2 z Dworu Wariatów

Ysabeau Wilce, Flora Segunda of Crackpot Hall, Harcourt, New York, 2007

 

Wyobraźmy sobie dwie książki o małych dziewczynkach.

Pierwsza - to pełna humoru i fantazyjnych pomysłów historyjka gdzieś na skrzyżowaniu Astrid Lindgren z JK Rowling; opowieść o magicznych kłopotach upartej dziewuszki i jej dandysowatego kumpla, o dwóch odźwiernych, z których jeden jest niebieski, o domu z 11 000 pokoi i czerwonym psie. Bohaterka, kumpel i pies eksperymentują z czarami, uciekają przed pożarciem przez dżinopodobnego strażnika nawiedzonego domu i tuż pod nosem straży usiłują wykraść z więzienia Zwinnego Pirata, Zgubę Pacyfiki. Na dodatek moment jest co najmniej symboliczny - bohaterka za parę dni ukończy 14 lat i stanie się według prawa dorosła.

Druga z tych książek to realistyczna powieść o trudnym dorastaniu. Jej główna bohaterka ma na głowie szkołę i nieuniknione w świetle rodzinnej tradycji studia w akademii wojskowej. Matka, wysoki urzędnik w administracji państwowej, jest zbyt zajęta próbami utrzymania kruchej niezależności swojego kraju od potężnego sąsiada, żeby mieć czas dla córki; starsza siostra wyjechała na studia. W efekcie na głowie bohaterki pozostaje nie tylko sypiący się ze starości dom, ale przede wszystkim - opieka nad chorym psychicznie i nadużywającym alkoholu ojcem. Tato miał kiedyś romans z kobietą, która zginęła tragicznie - jej śmierć złamała mu życie w stopniu jeszcze większym niż to, co zrobiono mu, kiedy przez trzy lata był jeńcem wojennym. Wspólnie, przez własną niesolidność i brak wyobraźni, rodzice Flory Segundy doprowadzili do śmierci swojej pierwszej córki, też imieniem Flora; bohaterka wie, że jest tylko zastępstwem za tamtą, idealną córeczkę. W domu jest bałagan, tynk odpada ze ścian, a toaleta przecieka. Na dodatek moment jest co najmniej symboliczny - bohaterka za parę dni ukończy 14 lat i stanie się według prawa dorosła.

I tak, to jest jedna i ta sama książka.

Od fascynującej okładki z kolorowymi portrecikami kilkorga głównych bohaterów wychylającymi się z wyciętych okienek, przez notatkę o autorce, zawierającej m.in. informacje o tym, że została kiedyś podziobana przez flamigołaka i tylko wyjątkowo bolesna kuracja ocaliła ją przed comiesięcznym różowym koszmarem, aż po reklamy książek napisanych przez postacie ze świata powieści w miejscu, gdzie normalnie możemy znaleźć informacje o najnowszych planach wydawnictwa, Ysabeau Wilce wciąga nas w magiczny, fascynujący i niezwykły świat swoich bohaterów.

To jest olśniewający debiut, zwłaszcza jak chodzi o pomysłowość i wyobraźnię autorki. Wilce potrafi mistrzowsko połączyć znane od dawna motywy literatury dziecięcej i fantastycznej - nawiedzone domy o wariackich nazwach (Crackpot Hall, w którym pokoje, korytarze, a nawet nieustająco zapchana toaleta noszą wyszukane imiona), magicznych służących, awanturnicze historie o piratach i strażnikach pogranicza - i łączy je w nową i niepowtarzalną całość. Miasto Califa wydaje się czytelnikowi z jednej strony znajome, z drugiej - nowe: bohaterowie nie są tym, kim się wydają, znane ścieżki i tropy prowadzą w nieznane miejsca i nigdy nie wiemy, jakie dziwactwo - olśniewająco piękny trup na katafalku, winda zjeżdżająca głęboko w dół, bo dzięki temu wywiezie nas w górę czy zabagniony i z lekka cuchnący stawek, w którym zamiast wody kipi czysta magia - czeka za rogiem.

Ale Wilce nie zatrzymuje się w tym miejscu. Flora Segunda to bowiem nie tylko błyskotliwa i oryginalna sztuka dla sztuki, czy raczej - zabawa dla zabawy. Wilce nie boi się ani nieszablonowych postaci, ani trudnych problemów. Flora nie jest ani śliczna, ani wdzięczna: jest pulchniutka i skłonna do popadania w ponuractwo; owszem, marzy, by zostać Strażniczką, ale na co dzień musi pamiętać o wyrzucaniu gnoju ze stajni, myciu naczyń, szorowaniu kafelek w kuchni i karmieniu psów, by nie wspomnieć o pilnowaniu taty. Jest bystra, ale nie ma dość siły woli, by się przeciwstawić matce, kocha rodzinę, ale kompletnie nie ma do niej cierpliwości. Niewiele wie o ślicznych strojach i nie potrafi się fachowo malować - od tego specjalistą jest Udo, jej najlepszy kumpel, zwolennik ekstrawaganckich kapeluszy i równie ekstrawaganckiego makijażu. To zresztą nie czyni go ani niezdarnym, ani zniewieściałym: kiedy Flora, wpół drogi między Światem Jawy i Gdzie Indziej, widzi ludzi, jakimi są, postrzega swojego ojca jako bezradne, bezwolne dziecko, ale czternastoletni Udo jawi się jej jako zdecydowany, uparty, pełen woli mężczyzna. Valefor o demonicznym (dzieli je z jednym z diabłów) imieniu, marudny Odźwierny w Crackpot Hall, który podstępem próbuje wyssać z Flory wszelkie siły życiowe, nie jest tylko złym potworem z szafy - naprawdę cierpi i jest w żałosnym stanie, od kiedy matka Flory odcięła go od domu, którego część stanowi! Pan i pani Fyrdraaca z kolei stanowią klasyczne przykłady dobrych toksycznych rodziców. Juliet "Buck" Fyrdraaca jest apodyktyczna, by nie powiedzieć tyrańska; jej metoda wychowania córki polega na zwalaniu na nią góry obowiązków i ogromnej, za dużej dla czternastolatki odpowiedzialności. Flora kocha matkę, tęskni, kiedy jej nie ma i rozumie, na czym polega jej problem - Buck de facto samodzielnie rządzi całym państwem w imieniu zezgredziałego Warlorda, któremu starcza energii jeszcze tylko na karty ze starymi kompanami i podszczypywanie po pupach młodych kobiet. Flora nie ma też wątpliwości, że matka kocha i szanuje ją - to, że traktuje ją jak skrzyżowanie służącej z rekrutem, jest, paradoksalnie, jeszcze jednym tej miłości dowodem: córka jest jedyną osobą, której Buck ufa na tyle, by podzielić się z nią obowiązkami. Nie zmienia to faktu, że pani generał nie ma bladego pojęcia o tym, jaka naprawdę jest i czego naprawdę chce jej córka.
Ojciec Flory był kiedyś najbardziej narwanym, bohaterskim i rycerskim z oficerów; teraz jest pijakiem i wariatem, wiecznym powodem do zakłopotania dla żony i strachu córki - Flora truchleje na samą myśl, że pod nieobecność mamy Tatko mógłby wypełznąć ze swej samotni u szczytu schodów i zacząć zawracać jej głowę bełkotliwymi monologami pijaka. Flora może i go kocha, ale na pewno niezbyt lubi; dopiero w trakcie swoich przygód, kiedy nieszczęsna chęć ratowania Valefora ściąga na nią wszelkie wyobrażalne kłopoty, dziewczyna przekonuje się, że ojciec, choć tak naprawdę słaby i bez charakteru, naprawdę ją kocha i na swój obłąkany sposób stara się jej pomóc.
I jest jeszcze mroczny i tajemniczy Lord Axacaya, syn bogini i władca półorlich strażników, wróg matki Flory, wróg Flory i Uda, potężny czarodziej; czarny charakter tej opowieści - jak się wydaje przez sporą część akcji. To właśnie od niego Flora odbiera najważniejszą lekcję swojego dotychczasowego życia: że sama jest sobie winna. Flora widzi to, co zrobiła - oszustwa, wyłudzenie podpisu Warlorda, próbę porwania skazanego na śmierć Pirata - w kategoriach romansowej przygody; postrzega je jak dziecko albo jak bohaterka jednej z powieści opisanych w Tough Guide to Fantasyland Diany Wynne Jones. Axacaya zmusza ją, by ujrzała je w kategoriach dorosłych - jako kradzież, porwanie, przestępstwo; przede wszystkim jednak uświadamia jej, że Valefor nie mógł jej ukraść Woli - sama mu na to pozwoliła, nie mając dość siły, dość charakteru, by się przeciwstawić dominacji innych. To dzięki niemu Flora dorośnie, symbolicznie, kiedy oprze się woli matki i powie, że nie zamierza zostawać wojskową. Nie wiemy - ona sama nie wie - czy się jej uda przekonać Buck, ale pierwszy, najważniejszy krok został zrobiony.

Wilce fenomenalnie pisze - lekko, inteligentnie, a przy tym przekonująco; pierwszoosobowa narracja Flory nigdy nie robi wrażenia nienaturalnej. Na dodatek autorka jest mistrzynią takiej kontrukcji świata, o jakiej pisała kiedyś Sarah Monette jako o ideale fantasy: kiedy daje się czytelnikowi dość informacji, by go przytłoczyć nieznanymi nazwami, ale pewne rzeczy pozostawia się niedopowiedziane. Tak wiele jeszcze możnaby się dowiedzieć o Califie! Dlaczego najczęściej przywoływanym w przekleństwach imieniem jest Pigface? Jak naprawdę przebiegała kariera Warlorda? Czy Axacaya rzeczywiście sprzedał Califę swym rodakom? Jak umarła idolka Flory, Królowa Kojotka Nini Mo? Flora Segunda bardzo wygląda na początek dłuższej opowieści - i rzeczywiście, Wilce już zapowiada sequel. I dobrze - tak wiele jeszcze można się o tym mieście, o tych ludziach dowiedzieć!

Dla wszystkich wielbicieli JK Rowling, Astrid Lindgren, Muminków, literatury młodzieżowej, fantasy of manners i w ogóle dobrej literatury. Bardzo, bardzo polecam!

PS. Zupełnie na marginesie: Wilce w Florze używa trzech dotyczących magii terminów (current jako strumień magicznej energii, Working na określenie magicznego działania, oraz coldfire, magiczny niepalący ogień) identycznie jak Celia Friedman. Ciekawam, czy to tylko przypadek...

sobota, 07 czerwca 2008, ninedin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/06/05 23:00:00
Polecono mi właśnie Wilce i tak się zastanawiam, czy mogłabym od ciebie pożyczyć książki do poczytania.
-
2011/06/10 03:50:26
Jasne, nie ma sprawy, mogę Ci posłać/podrzucić oba tomy :)
-
2011/06/10 22:16:34
A będziesz na seminarium literackim?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...