Blog > Komentarze do wpisu

Smoki, przygodowo

Naomi Novik, His Majesty's Dragon, Del Rey, New York 2006; polskie wydanie Smok Jego Królewskiej Mości, przeł. Paweł Kruk, Rebis, Poznań 2007

 

Jakiś czas temu przemęczyłam się (z wielkim bólem) przez Eragona Christophera Paoliniego i (z trochę mniejszym) przez oparty na tym wątpliwym arcydziele film (och, Jeremy Irons!). Zważywszy na moje wcześniejsze traumatyczne doświadczenia z Jeźdźcami smoków McCaffrey (nuuuuuudaaaa...) i koszmarne wspomnienia z dzieciństwa (siostra i ja umierałyśmy ze strachu przy fragmencie płyty o Koziołku Matołku, kiedy to koziołek patrzy, a tu smok straszliwy/drzemie sobie w swej pieczarze), doszłam do wniosku, że bez dalszej obecności smoków w moim życiu (czytaj: w moich lekturach) mogę się zupełnie bezboleśnie obyć.
Po czym, jak to niestety bywa, złośliwy los zrzucił na mnie dwie książki o smokach naraz. Jedna mi się podobała, a o drugiej nie wiem, co myśleć. O tej pierwszej zamierzam dzisiaj napisać parę słów.
Wspomniana pierwsza to początek hitowego cyklu Naomi Novik o kapitanie Willu Laurensie, który wcale nie miał zamiaru przerywać swojej kariery w marynarce - tyle że pewnego dnia udało mu się przechwycić francuski statek, na którym przewożono zupełnie nieoczekiwany ładunek. No i zaczyna się akcja, w zasadzie przewidywalna. Na pierwszy rzut oka w pomysłach Novik nie ma nic oryginalnego: smok, kiedy się wykluje, musi natychmiast związać się ze swoim przyszłym kapitanem, zupełnie jak u McCaffrey; podobnie jak w 90% książek i filmów fantasy, smoki są inteligentne i obdarzone ludzką mową; no i jak zawsze w takich sytuacjach, smok głównego bohatera okazuje się niezwykły. Potem następuje seria mniej lub bardziej oczywistych komplikacji: rodzina Willa jest, najoględniej mówiąc, mało szczęśliwa z racji faktu, że musi on rzucić posadę kapitana statku i zostać samotnym, pozostającym poza towarzystwem awiatorem; rozważna i romantyczna narzeczona z odpowiednich sfer wybiera, jak się domyślić, innego. Koledzy z nowej pracy z kolei nie są zbyt życzliwi dla żółtodzioba, któremu przypadkiem i poza kolejką przypadł smok wyjątkowo rzadkiego i cennego orientalnego gatunku. Obowiązkowe treningi i bitwy, udowadnianie swojej wartości, sukcesy i pierwsze przyjaźnie, decydujące starcie z siłami Napoleona... i tak dalej, i tak dalej, a wszystko to urozmaicone konwersacjami między Laurencem a Temeraire. Nihil novi.
Nawet jednak jeżeli w powieści Novik byłoby tylko tyle, broniłaby się urokiem, poczuciem humoru, a także pisarską sprawnością autorki, potrafiącej zarówno komponować udane i naturalnie brzmiące dialogi, jak i pisać ciekawe i intrygujące postacie. Temeraire jest kulturalny i uprzejmy, Will Laurence stara się pokonać swoje klasowe i służbowe uprzedzenia wyniesione ze znacznie bardziej sformalizowanej służby w marynarce, a towarzysze broni i dowódcy z korpusu jeźdżców smoków (a i ich podopieczni także) okazują się barwną i zróżnicowaną gromadką. Do tych zalet trzeba jeszcze dołożyć szybką, trzymającą w napięciu akcję - i fakt, brak jakiejś szczególnej oryginalności bynajmniej nie czyni fabuły mniej wciągającą. Novik dodaje do tego jeszcze jedno - subtelną i inteligentną grę z konwencjami gatunków (powieść historyczna, regency romance) i realiami epoki. Ogromnie podoba mi się jej sposób na ominięcie problemu bohaterek: w trzymającej się realiów epoki powieści, nawet fantastycznej (patrz Strange i Norell Susanny Clarke) kobiety muszą pozostawać w tle wydarzeń; mogą być matkami, żonami, obiektami uczuć albo damsels in distress, ale nie pełnoprawnymi, działającymi bohaterkami w przygodowej albo wojennej powieści. Novik obeszła to inteligentnie, omijając pułapkę braku historycznego realizmu. Jej służące w armii bohaterki, takie jak Jane Roland czy Catherine Harcourt, zostały oficerami z prostego powodu: pewien gatunek smoków (zwany Longwings, za diabła nie wiem, jak po polsku) nie akceptuje awiatorów-mężczyzn, jedynie kobiety. Ich obecność w armii jest tajemnicą - co by powiedziało społeczeństwo! Podoba mi się też odejście Novik od schematów, gdy chodzi o o drobne rozwiązania fabularne. Wyobraźmy sobie, że w najbliższym otoczeniu głównego bohatera są dwie kobiety - jedna w jego wieku, samotna matka nastoletniej córki, równa kumpela z paskudną szramą na twarzy, a druga parę lat młodsza, delikatna i urodziwa, o długich rudych włosach. Która z nich zostanie obiektem jego uczuć? I tu niespodzianka - u Novik Will ląduje w łóżku Jane Roland, matki jednego ze swoich młodszych oficerów (oficerów, dodajmy, zdecydowanie żeńskiego rodzaju; panna Roland szkoli się, by kiedyś w przyszłości zastąpić matkę jako kapitan jej smoka, Excidium). Ich romans nie jest przedstawiony jako wielka miłosna historia - raczej jako związek wynikający z porozumienia, wzajemnej sympatii, szacunku i koleżeństwa. Takie to niby drobiazgi, ale dodają całemu daniu smaku. 
Podsumowując: zabrałam się już za tom II, Throne of Jade, dwa kolejne czekają na półce, a piąty powinien być do odebrania w Empiku po powrocie z wakacji... Nie wiem, jaki jest polski przekład, ale książkę polecam - nawet jeżeli nie jest specjalnie nowatorska ani rewolucyjna, to jest ciekawa, przemyślana i znakomicie się ją czyta! 

sobota, 12 lipca 2008, ninedin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...