Blog > Komentarze do wpisu

Smoki, z powrotem normalnie

Naomi Novik, Throne of Jade, Del Rey, New York, 2006; Black Powder War, Del Rey, New York, 2006; Empire of Ivory, Del Rey, New York, 2007;

W ramach remanentu - wspomnienie sprzed wakacji, czyli słów kilka o dalszych częściach cyklu Naomi Novik o Willu Laurensie i smoku imieniem Temeraire. W Nefrytowym tronie bohaterowie wybierają się do Chin; dowiadujemy się co nieco o rodzinnej historii smoków cesarskich, a Temeraire zaczyna wykazywać rewolucyjne tendencje. Oprócz tego trafiamy w sam środek niejasnej i tak po prawdzie średnio przekonującej intrygi politycznej w Państwie Środka - ta część przygód bohaterów wydała mi się najmniej interesująca, jak chodzi o pomysłna fabułę (przez większą część powieści bohaterowie po prostu płyyyyyyną do Chin) i generalnie najsłabsza w całym cyklu. Nie żeby Nefrytowy tron nie miał żadnych zalet - Novik nieźle radzi sobie z opisem Chin i z pokazaniem dwuznaczności Cesarstwa: jej Chiny nie są ani Ziemią Obiecaną smoczego gatunku, ani ksenofobicznym i zamkniętym na obcych państwem, choć może lepiej byłoby powiedzieć - są jednocześnie jednym i drugim. Zwyżkę formy autorki widać już w kolejnym tomie. W Wojnie prochowej fabuła też jest w sumie dość prosta, mimo pozorów konwolutności: bohaterowie pędzą na złamanie karku najdłuższą możliwą drogą z Chin do Wielkiej Brytanii via Istambuł, Wiedeń i Polska, a raczej zabory pruski i rosyjski, po drodze przyłączają kilka pobocznych, ludzkich i smoczych postaci (z których mała, zarozumiała smoczyca Iskierka jest zdecydowanie najbardziej warta zapamiętania) i wojują z Napoleonem, usiłując jednocześnie wymyślić, jakież to zgubne dla Albionu skutki może przynieść osobista wendetta kuzynki Temeraire'a, która oddała się w służbę cesarza Francuzów. Na uwagę zasługuje Naomi Novik w nowej roli - świetnie sobie radzi ze scenami batalistycznymi, jej wersja bitwy pod Jeną po prostu wbiła mnie w fotel! Zdecydowanie najbardziej z całego cyklu podoba mi się Throne of Jade, nie tylko dlatego, że ma najbardziej skomplikowaną fabułę i że po raz pierwszy stawia bohaterów przed poważnym problemem moralnym i konfliktem lojalności. Podoba mi to, jak Novik pokazuje zmiany w charakterze Temeraire'a, który na oczach czytelnika z naiwnie optymistycznego "dzieciaka" wyrasta na (równie naiwnie optymistycznego, trzeba przyznać) orędownika praw swojego gatunku. I nie ma się co śmiać - bodaj czy nie w tym leży największe nowatorstwo powieści Novik, której udało się skutecznie zerwać z wszechobecnym w fantasy tego typu mitem Piętaszka. Temeraire nie jest wiernym rumakiem Laurence'a ani biednym Murzyniątkiem, które dobry pan wykształci - są partnerami, wzajemnie za siebie odpowiedzialnymi, jak koledzy z tego samego plutonu. Nie są nawet jak syn i ojciec - jeśli coś, to jak różniący się od siebie, ale starający się nawzajem zrozumieć bracia. Rolę, jaką odgrywa u Novik problem równości i praw, jakie się smokom należą, podkreśla fakt, że Empire of Ivory opowiada o Afryce - Afryce innej niż ta, jaką zna nasz świat, bo wiedzącej, jak się przed białym (i nie tylko) handlarzem niewolników bronić... Na dodatek Empire of Ivory jako pierwsza z powieści Novik kończy się solidnym cliffhangerem - a ja musiałam wyjechać na wakacje, zanim piąty tom, Victory of Eagles, pojawił się w mojej skrzynce pocztowej...
Podsumowując - niewątpliwie była to najbardziej wciągająca seria, jaką w tym roku poznałam. Nie najlepsza (tu chwilowo króluje Ysabeau Wilce), nie najbardziej inspirująca, ale na pewno zmuszająca do najszybszego przewracania kartek. Żeby tylko Peter Jackson faktycznie zrobił ten film....

niedziela, 31 sierpnia 2008, ninedin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/09/01 21:26:26
No i żeby skompletował właściwą obsadę...
-
2008/09/01 22:27:34
Jak dla mnie wystarczyłaby np. taka:
Kapitan William Laurence - Ioan Gruffudd (choć i preferowany przez Naomi Novik Hugh Jackman absolutnie by mi nie przeszkadzał...)
Admirał Lenton - Sean Bean. No comments ;)
Kapitan John Granby - oj, gdyby ten pan, który gra Patricka Harpera w "Sharpie" był młodszy! W zastępstwie może być Daniel "My name is Bond" Craig;
Kapitan Jane Roland - Emma Thompson (bo ją sobie mogę wyobrazić idącą męskim krokiem i klnącą pod nosem w empirowej sukni i nie wyglądającą karykaturalnie)
Kapitan Catherine Harcourt - Emma Watson (najwyższa pora zacząć grać trochę starsze nastolatki)
Kapitan Langford James - David Wenham (no niestety, tak mi się kojarzy...)
Tharkay - cholera, tu by się jakiś aktor mieszanego pochodzenia przydał...

No i smoki (głosy):
Temeraire - gdyby Hugh Jackman nie grał Willa, mógłby "zagrać" jego smoka...
Maximus - oj, no nic nie poradzę na Jamesa Earla Jonesa, który mi się mało oryginalnie narzuca...
Iskierka - nie mam pojęcia; ktoś o ostrym, wysokim, dziecinnym głosie, jak sązę...
Lilly - Gillian Anderson (która kiedyś dubingowała wilczycę w "Księżniczce Mononoke" i jakoś mi spasowała...)
Lien - Angelina Jolie (no nic nie poradzę, po matce Grendela...)

Jutro ten casting pewnie byłby inny... Ja wierzę w Jacksona, jak ktoś sobie poradził z "Władcą pierścieni", to z Novik tym bardziej sobie poradzi...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...