Blog > Komentarze do wpisu

Narodziny gwiazdy

Ysabeau Wilce, Flora's Dare: How A Girl of Spirit Gambles All To Expand Her Vocabulary, Confronts a Bouncing Boy Terror, And Tries To Save Califa From Shaky Doom (Despite Being Confined To Her Room), Harcourt Books 2008 

 

Szanowny Czytelniku tego bloga, może jeszcze tego nie wiesz, ale książka, której tytuł właśnie przeczytałeś w nagłówku, potwierdza artystyczne "narodziny" jednej z najlepszych, najoryginalniejszych pisarek, jakie literatura  fantastyczna widziała od wielu, wielu lat. Ysabeau Wilce już w swojej debiutanckiej Florze Segundzie udowodniła, że jest stylistycznie bezbłędna, niewiarygodnie pomysłowa, oryginalna przy tym i niepowtarzalna, gdy chodzi o ujęcie tematu, a na dodatek ma kosmiczny wręcz talent do kreowania psychologicznie przekonujących, a do tego świetnie wpisanych w konwencje gatunku postaci. Na koncie ma dwie książki - wybitny debiut i jego olśniewający sequel. Tylko pozazdrościć.
Flora's Dare kontynuuje przygody znanej nam z debiutanckiej powieści Wilce Flory Segundy Fyrdraaki, czternastoletniej córki obłąkanego oficera i zapracowanej pani generał. Wróć - Hotspur, ojciec Flory, nie jest już obłąkany - między innymi dzięki odwadze i poświęceniu swojej córki. Co nie znaczy bynajmniej, że teraz łatwiej z nim wytrzymać. 
Flora Segunda kończyła się ceremonią Catorceny tytułowej bohaterki: od tej pory, od dnia swoich czternastych urodzin, Flora jest już dorosła. Przynajmniej oficjalnie. Ona sama nie zauważa zmian w swoim życiu, ale zauważa je czytelnik - o ile Flora Segunda była powieścią o dziewczynce, Flora's Dare jest bardzo zdecydowanie o nastolatce. Zamiast - a raczej obok - dziecięcego świata pojawiają się motywy znane zupełnie skądinąd: obok podobnych do dżinnów odźwiernych mamy kluby, gwiazdy rocka (a raczej ich tutejszy odpowiednik) i znudzone gotki z dobrych (aż za dobrych) domów. Zamiast fantasy mamy klasyczny chwyt science fiction, podróż w czasie. Do tego, dodajmy, całkiem sporo miłości i seksu. A przy tym, to nadal jest książka zarówno dla rówieśników bohaterki, jak i dla rówieśników autorki. 
Flora dorasta i zaczyna dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widziała - a raczej, dopuszcza je do świadomości na tyle, żebyśmy my, czytelnicy, je dostrzegli. Ona sama nie wie, dlaczego tak strasznie wkurza ją zmanierowana i śliczna Zu-Zu (o której konsekwentnie mówi w pierwszoosobowej narracji ta tam Zu-Zu, the Zu-Zu) i czemu nie może znieść zainteresowania, jakie wobec Zu-Zu okazuje jej najlepszy przyjaciel Udo. Nie potrafi też nazwać uczuć, jakie budzi w niej uwaga, jaką jej z kolei okazuje tajemniczy i egzotyczny lord Axacaya, czarnoksiężnik i śmiertelny wróg jej rodziny. Wilce przy tym nie boi się trudnych tematów, zarówno trudnych społecznie (cała kwestia dziejów rodziny Flory, jej pochodzenia i uczuć, jakie żywią wobec siebie jej rodzice), jak i obyczajowo (kwestia pociągu, jaki niewątpliwie Axacaya czuje wobec swojej nastoletniej "uczennicy", i jej reakcji na jego uczucia; o Udo, Zu-Zu i nethergloves może nie wspomnę ;)), a także - politycznie (historia przystąpienia Idden, idealnej starszej siostry Flory, do terrorystycznej antyrządowej organizacji, dzieje Krwawej Brakespeare). Aha, żeby było jasne - to powyżej, ten pociąg, terroryzm i inne takie, to tłumaczenie moje z "Florowego" na nasze. Sama Flora, choć bystra i niegłupia,  nigdy nie dostrzega wszystkich implikacji tego, co się dzieje - tak jak, zapewne, nie postrzegałaby ich i nie potrafiła nazwać większość jej rówieśników w naszym świecie. Niezwykłą i fascynująco inną od tradycji rzeczywistość fantasy uzupełnia u Wilce wyjątkowo realistyczna psychologia nastolatków.
Najciekawszym chyba motywem w powieści Wilce jest to, jak poważnie traktuje ona swoją bohaterkę, a co za tym idzie - swoich młodych czytelników. Nigdy nie popadając w tani dydaktyzm, a zarazem bardzo wyraźnie pokazując, że bez przyjaźni, bez lojalności wobec najbardziej nawet nieznośnych rodziców i bez odrobiny przynajmniej szacunku dla prawa i ładu nie da się żyć, Wilce nadaje Florze bardzo konsekwentny i przekonujący głos nastolatki - ani przez moment nie ma się wrażenia, że zza nastolatki wygląda wszechwiedząca i dorosła narratorka.
Bohaterowie - bohaterowie Wilce są dwuznaczni, prawdziwi i przekonujący, a że na dodatek oglądamy ich oczyma nie do końca wiarygodnej i nie do końca rozumiejącej wszystkie implikacje wydarzeń narratorki, tym bardziej nie wszystko, co o nich wiemy, jest pewne. Jedno jest pewne - nie są idealni. Udo jest odważny i zdecydowany, ale też marudny, obrażalski i porywczy. Rodzice Flory tworzą, mówiąc najoględniej, mocno dysfunkcyjną rodzinę, ale niewątpliwie kochają swoje dzieci i szanują się nawzajem. Krwawa Brakespeare - czy była tyranem, potworem, zagubioną dziewczynką, tyranizowaną żoną, lojalną kochanką, patriotką chwytającą się desperackich, nieludzkich sposobów? Idden - jak ocenić jej słuszną moralnie, odważną politycznie, szczeniacką, nieprzemyślaną i kompletnie egoistyczną decyzję o dezercji? A Axacaya, z jego wiecznymi zmianami strony, z jego lojalnością nie wiadomo wobec kogo, z jego ciągłą pomocą dla Flory i Calify i chęcią złożenia tej pierwszej w ofierze dla ocalenia tej drugiej i niezdrowym pożądaniem, jakie wobec Flory czuje, kim jest - potworem, romantycznym antybohaterem, odrażającą kreaturą, ofiarą? Nie, bohaterowie Wilce nie są ani jednowymiarowi, ani idealni. Jestem Ysabeau Wilce tak samo wdzięczna za postać Flory, jak byłam swego czasu wdzięczna JK Rowling za Hermionę Granger. Hermiona była kujonem i grzeczną dziewczynką z za dużymi zębami - ale jej zamiłowanie do nauki, jej moralny kompas i jej poczucie, że trzeba przestrzegać zasad było - nietypowo! - niezbędne dla osiągnięcia celów. Flora nie jest śliczna, nie jest nawet bardzo ładna: jest nieco zbyt okrągła, nie obchodzi jej moda, nie umie się ubrać, a jedynym posiadanym kostiumie kąpielowym wygląda raczej żałośnie; bywa przy tym po nastolatkowemu marudna i zarozumiała - a mimo to, dzięki determinacji, uporowi i sile charakteru, osiąga to, czego chciała. Na dodatek Wilce unika tu typowego w powieści dla nastolatków schematu, mówiącego, że młodzi zawsze mają rację, a rodzice/dorośli  nigdy nie widzą albo nie rozumieją niebezpieczeństwa (co się JK Rowling również, niestety, zdarzało). Tutaj rację mają po trochu obie strony i, podobnie jak w pierwszej powieści z tego cyklu, Flora przekonuje się, że może się od nich czegoś nauczyć (w I części to Axacaya uświadamiał jej konsekwencje jej postępowania, tutaj robi to ojciec).
No i jeszcze jedno - kwestia, przepraszam za wyrażenie, genderowa. Wilce nawet nie próbuje głosić, że kontestuje konwencję - ona ją po prostu stawia na głowie; po swojemu, bez dydaktyzmu, bez pouczania. Nie wyjaśnia, że w Califie kobieta może być głównodowodzącym armii, nie pokazuje, że jest to niepowtarzalne, dziwne, nietypowe, inne - bo nie jest. Nie jest też niczym nietypowym, że  Flora i Idden pójdą do wojska, że Udo, stuprocentowo przy tym heteroseksualny i męski (patrz wspomniana przeze mnie przy okazji recenzji Flory Segundy scena wizji, w której Flora widzi swojego ojca jako przerażone dziecko, a kumpla - jako dorosłego, energicznego i świadomego własnej siły i wartości mężczyznę), ma fioła na punkcie mody, makijażu i ciuchów, że oficjalnym formalnym strojem dla obu płci jest coś pośredniego między togą a kiltem. I najfajniejsze jest w tym wszystkim to, że Wilce po prostu rzuca czytelnikowi te wszystkie detale, nie wyjaśniając, nie tłumacząc, nie podkreślając "patrzcie, jaka postępowa jestem"! Nic z tych rzeczy: w Califie po prostu tak jest. 
Ysabeau Wilce, jak na razie, jest moją pisarką roku. I pewnie nią zostanie. Mam ochotę napisać całą książkę o tej książce. 

niedziela, 09 listopada 2008, ninedin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...