Blog > Komentarze do wpisu

Kanon, czyli problem

W końcu należałoby może kontynuować cykl o fanfikcji na tym blogu, prawda?

 

źródło: tumblr

 

Dzisiaj będę się produkować na temat, który - jak zwykle przy fanfikach - sprawia mi kłopot. Jak zwykle zastrzeżenie: o mnie, moje opinie, nie prawdy objawione; moje jako czytelnika raczej, odbiorcy, niż autora. I jak zwykle zacznę od tła.

Kanonem jest z definicji wszystko to, co oficjalnie autorsko zatwierdzone: wydarzenia, związki, elementy fabuły i świata przedstawionego. To jest niby jasne. Niby. Ja już daruję sobie rozważania o światach komiksów, albo o Doktorze, powieściach, słuchowiskach i Scream of the Shalka, albo o skomplikowanych oficjalnych rozwiązaniach przyjętych w Star Treku. Ja już zostanę na gruncie, na którym się naprawdę porządnie znam. 

No więc jest tak: Achilles. Syn śmiertelnika (król Ftyi) i zmiennokształtnej bogini (nereida), najlepszy wojownik wszechczasów, jak na śmiertelnika. Wyrusza na wojnę w towarzystwie kumpli. Zdobywa dziewczynę. Zakochuje się po trochu w dziewczynie, po trochu w prestiżu, jaki jej posiadanie przynosi. Szef zabiera mu dziewczynę. Achilles się obraża i siedzi w namiocie, słuchając nauczyciela i pogrywając na instrumencie. Najlepszy kumpel idzie walczyć za niego, oczywiście przewidywalnie ginie; Achilles płacze, potem dostaje, dzięki mamusi, nową boską zbroję (i tarczę) i idzie dokopać zabójcy. Dokopuje skutecznie, potem włóczy zwłoki za rydwanem, potem dostaje OPR od bogów i musi te zwłoki grzecznie oddać ojcu zmarłego. Koniec bajki. W sequelu widzimy go już w roli ducha-wampira w kraju umarłych, gdzie narzeka, że wolałby być sługą u biednego chłopa niż królem w zaświatach. 

To jest, szanowni czytelnicy, kanon wedle Homera (lub kogokolwiek innego/jakichkolwiek innych osób, które ułożyły Iliadę i Odyseję). Kanon, znaczy się, starożytny.

No OK. A co nam się kojarzy z Achillesem?

Ano, na przykład, jest jeszcze to powiedzenie o pięcie Achillesowej. Albo jest ta scena, jak Orlando Bloom Parys zabija Achillesa Brada Pitta z łuku, prawda?

No chyba, że to nie Parys go zabił, tylko bóg Apollo. Albo nie. Do cholery z takim kanonem, po diabła ma Achilles umierać. Wyślijmy go do Avalonu na Białą Wyspę, gdzie zostanie nieśmiertelnym królem herosów. A co tam, dajmy mu za żonę Helenę, najpiękniejszą najdzielniejszemu. Albo w ogóle parę żon mu dajmy: Medeę na przykład, czarownicę pierwszej klasy. Albo Ifigenię, na co dzień dziewicę i ulubienicę/kapłankę Artemidy, córkę Achillesowego wroga Agamemnona (no chyba, że córkę Heleny i Tezeusza, tak też być może).  A w ogóle po co mu żona, niech będzie zakochany w tym kumplu, co to zginął przez niego pod Troją. Albo niech się kocha w księciu trojańskim i go udusi podczas seksu/gwałtu. Albo - albo niech się zakocha w siostrze tego księcia i niech, jak Achilles w końcu zginie, złożą mu ją w ofierze.A, dziecko niech ma! Z księżniczką! Z czasów, kiedy się jeszcze przebierał za dziewczynę! Czy ja już coś mówiłam, że jak był nastolatkiem, to go matka zamieniła w dziewczynkę?
Ale w ogóle, może by jego rodzice się szaleńczo kochali? Miłość od pierwszego wejrzenia, od kiedy jej półnagie ciało wychyliło się z morskich fal i padł na nie jego wzrok? Ale nie, bez sensu: ona jest boginią, niech się wścieka, że jej każą wyjść za śmiertelnika i to, powiedzmy sobie, trzeciej klasy herosa. Zeusowi, w końcu, urodziłaby króla niebios. A, to może w ogóle olejmy tę wojnę i napiszmy o dzieciństwie Achillesa i o tym, jak pożerał żywcem niedźwiedzie na śniadanie.    

A to, moi drodzy, jest z samych tylko antycznych autorów poza Homerem: z poezji cyklicznej, Ajschylosa, Stacjusza, Wergiliusza, Kwintusa ze Smyrny, Owidiusza, Katullusa. Do Szekspira i znudzonego Achillesa w łóżku z Patroklosem, parodiującym Agamemnona, nawet jeszcze nie doszłam.

No i pewnie, ktoś mi powie, mit, mity tak mają. No i owszem. Tyle, że tu nie mit omawiam, jako takie, ale jego literackie opracowania. Poza tym ten przykład chyba nie najgorzej ilustruje tezę, że - poza najprostszymi casusami jak, powiedzmy, jedna, nieekranizowana powieść, która się nie doczekała oficjalnych publikowanych sequeli, prequeli etc. - z określeniem kanonu nie jest tak łatwo. Bo jakby wziąć samą Iliadę, to, na przykład, żegnaj, pięto achillesowa.

No i tak: zboczenia zawodowe. Ja, jak już w poprzednim fanfikowym wpisie pisałam, jestem, jak chodzi o fikcję tego typu, konserwatystką, co po trochu może mieć związek z konkretnym wykształceniem, które wyrabia w człowieku niezdrowy stosunek do tekstów. Ale znaj proporcją, mocium panie, i bez przesady z tą kanonicznością.

To jeszcze raz, po ludzku. Jako czytelnik (ja, ja, ja!), w zasadzie lubię, jak mi się fikcja amatorska trzyma jakiegoś tam kanonu, bo uważam, że autor/autorzy czegoś, co lubię na tyle, żeby poszukać przeróbek, zasługują na mój (mój, tylko mój, osobista opinia!) szacunek. Lubię też, kiedy tekst jest jakoś tam w detalach zgodny z kanonem, bo poza wszystkim innym świadczy to o robocie, jaką autor włożył w swój tekst. A sprawdź, autorze, jak piszesz fik do Jane Eyre, czy pan Reed był bratem, czy kuzynem matki Jane, pogrzeb w źródle i pokaż, że ci zależy. Poza tym, trzymanie się kanonu więcej wymaga także przy przetworzeniach: jak załatwimy sprawę prostym stwierdzeniem w metatekście "w moim świecie Jane Eyre jest zdeklarowaną, akceptującą siebie lesbijką", ułatwiamy sobie następnie życie: nie musimy pokazywać, jak przełamuje własne uprzedzenia i bariery typowe dla epoki, żeby zakochać się, powiedzmy, w Blanche Ingram. Możemy, hurra, lecieć pisać nasze porno. I ekstra, jak kto lubi, ja wolę trochę inaczej.

Tylko co to znaczy, że się "trzyma kanonu"? Trzymanie się kanonu bardzo ściśle ograniczyłoby fikcję tego typu de facto do midraszopodobnych uzupełnień i rozszerzeń materiału oryginalnego (Nie ma opisu treningów Achillesa, tylko wzmianka, że trenował? No to już, opiszmy treningi, sprawdzając każde słowo i każdy fakt w źródle). Coś takiego de facto istnieje w kulturze na całkiem sporą skalę - w sumie bardzo podobne w charakterze są tak zwane rewritten Bibles, pochodzące z okresu między III w p. n.e. a jakimś II n.e. żydowskie, ale często pisane po grecku, uzupełnienia i przetworzenia opowieści biblijnych: historie o tym, jak Józef poznał i zdobył żonę, rozbudowane żywoty Mojżesza, opowieści o Abrahamie jako natchnionym magu i astrologu. One tak naprawdę nie są niczym innym, jak fanfiction - tyle że do tekstu o bardzo wysokim autorytecie, w sensie - w tamtej konkretnej kulturze mającego specjalny status. 

I teraz tak - OK, ja taką fanfikcję lubię (nie napisałabym o tych powyższych doktoratu, gdybym nie lubiła). Ale tak naprawdę, spójrzmy prawdzie w oczy - to nie są ani najpopularniejsze, ani najbardziej twórcze formy fanfikcji.

To może ja zmodyfikuję: lubię, jak fik jest jakoś tam zahaczony w kanonie.

Co to, w moim przypadku oznacza?

1. Ja sama osobiście niekoniecznie przepadam za wszelkiego typu AU i _radykalnymi_ crossoverami: Legolas w liceum, Batman w Rivendell, Jane Eyre jako towarzyszka Aspazji w Atenach. Już przy okazji dyskusji o slash fiction doszłam do wniosku, że postacie są dla mnie kluczem, a wyjęcie ich z ich naturalnego kontekstu przy zachowaniu wiodących cech wymaga sporych umiejętności: Jane Eyre wrzucona w nasze czasy okaże się, wbrew temu, jak jest u autorki, dramatycznie wręcz pruderyjna (a w Atenach ją wywalą z miasta za niemoralność), Legolas w LO byłby, zasadniczo, pośmiewiskiem (jak on mówi!), a Batman miałby elfów za idiotów, ze wzajemnością. Oczywiście, Jankes na dworze króla Artura to co innego - humor i parodia mają swoje prawa. Innymi słowy, póki serio, to lubię, jak się trzyma plus minus świata.  

1.2. Doprecyzujmy jeszcze radykalny crossover: kompletnie mi nie przeszkadza, jeżeli Jane Eyre (1847 EDIT data publikacji, akcja odpowiednio wcześniej, dzięki, Ysabell) spotka nobliwą panią Darcy (1813), proszę bardzo; albo za dziesięć odpowiednie kilkanaście lat pozna pięcioletniego Sherlocka Holmesa. Jak tęż Jane odwiedzi Doktor, nie ma sprawy - będzie to zupełnie w zgodzie z konceptem świata tego ostatniego. Zasadniczo, mnie osobiście w odbiorze tekstu napisanego serio będzie pewnie przeszkadzać zderzenie dwóch gatunków albo światów przedstawionych, które są bardzo od siebie odległe, przy czym "bardzo" jest bardzo nieprecyzyjne i zasadniczo niedefiniowalne. Innymi słowy, jeżeli fanfiction do Tolkiena, to błagam, niech nie ma miejsca w eliminacjach do Mam Talent (ale już fik do Harry'ego Pottera w takich realiach sobie może być, odległość czasowo-kulturowa znacznie mniejsza).

2. Nie znoszę, ale to serdecznie i osobiście nie znoszę postaci OOC. No bo w sumie: po co? Jak chcę odejść od kanonicznego archetypu na tyle daleko, że postać będzie definiowalna jako out of character, to w zasadzie czemu nie stworzyć własnej? Skoro moja osobista Jane Eyre ma być despotyczną zielonoskórą kucharką-sadystką z planety DHU73907, uwielbiającą dręczyć małych chłopców w stołówce w przedszkolu na Enterprise, kiedy kapitan nie widzi, to może jednak lepiej napisać oryginalną postać?
I teraz tak: nie chodzi mi o to, żeby NIC nie zmieniać, bo utkwimy z powrotem w tej pułapce, o której było poprzednio. Chodzi mi o to - a zresztą, co ja będę gadać, niech Horacy gada.  

"...ma być Medea okrutna,
płaczliwa Ino, Iksion przewrotny,
bezbronna Io, Orestes mroczny".

Innymi słowy - ja osobiście lubię, żeby postać pozostawała w swoim etosie. Można jej zmienić realia, szczegóły, obiekt uczuć, orientację seksualną, ojczyznę, świat przedstawiony nawet, ale dla mnie, żebym ją akceptowała, musi być sobą, w sensie - demonstrować rozpoznawalny zestaw cech. Pokłóciłam się kiedyś z kawałkiem fanfikowego światka Coldfire'owego o moją własną, dość ostrą, ocenę pewnego tekstu - bo za diabła nie byłam w stanie wyobrazić sobie zimnego, sadystycznego i sarkastycznego [i heteroseksualnego, to na marginesie] bohatera Friedman omdlewającego z onieśmielenia na myśl o tańcu z ukochanym w świetle księżyca. Ukochanego mogę zaakceptować, omdlewania i onieśmielenia - nie. Tak samo jest zresztą ze związkami romantycznymi, w które się bohaterów pakuje: mogą być kanoniczne albo nie, ale, jak już przy okazji slash fiction pisałam, lubię wiedzieć, że bohaterowie są razem z jakiegoś powodu, że coś w kanonie do siebie (miłość, nienawiść, fascynację) czują.  To jest mój kanon, moje jego rozumienie.

3. Jak widać, moje definicje kanonu, jak chodzi o realia i jak chodzi o postacie, są wbrew pozorom dość szerokie. Oczywiście, tu się natychmiast pojawia kwestia fanonów rozmaitego rodzaju, bo w zasadzie każdy fandom jakieś tam swoje stałe punkty ma. Mnie one nie przeszkadzają, ale też do nich przywiązania nie czuję; gdybym, innymi słowy, nagle dostała fioła i postanowiła napisać fanfik o Sherlockowym  Andersonie, kompletnie nie przejmę się faktem, że wedle fanów lubi fantazjować o dinozaurach.

No i tak - napisałam sobie rant na kilka stron, kompletnie olewając fakt, że w sporej części fanfikcji nie chodzi o żadne akcje, uniwersa i postacie, ani o kanon, ani o związki, tylko o porno. Ale o porno to ja obiecuję, następnym razem.

środa, 02 stycznia 2013, ninedin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/01/02 02:50:23
Świetny tekst.

W zasadzie w większości aspektów mam podobnie. To znaczy: też lubię żeby postać pozostała sobą i żeby związki miały jakiś sens. Z drugiej strony jeśli dostanę naprawdę dobrze umotywowane odstępstwo od kanonu, ucieszę się chyba jeszcze bardziej. Ale ja zawsze lubiłam retellingi...

Pisałaś gdzieś kiedyś jakie fiki polecasz? Mam straszny problem z przekopywaniem całego tego chłamu, żeby natrafić na jakąś perełkę. Jak Ty to robisz?
-
2013/01/02 02:56:10
Bo dobry retelling nie jest zły, ja je też lubię, a w moim tekście zabrakło jednego, ważnego zdania: że, oczywiście, może się zdarzyć tekst, w którym jest to wszystko, czego niby nie lubię, a który mi się spodoba.
Poza tym są retellingi i retellingi, pamiętam kompletnie błyskotliwy crossover "Narnii" z "His Dark Materials", na przykład :)
-
2013/01/02 03:13:34
Co do fanfiction: szukam dość na ślepo, za to od dawna (kilkanaście lat, w sumie) i w zasadzie nigdy po polsku, a cały ten cykl na blogu bierze się właśnie z prób poradzenia sobie z tym, na co się natykam ciągle i ciągle, i zdefiniowania w tym zalewie rzeczy, których nie lubię, jakichś własnych potrzeb i oczekiwań.
-
2013/01/02 09:47:21
Oj, z fanfikami daaaawno nie miałam do czynienia (mniej-więcej wtedy, kiedy skończył mi się hype na "Harry'ego Pottera" i przestałam pisać własne), ale strasznie miło tak odświeżyć sobie spojrzenie na nie :)

Zdecydowanie popieram Twój punkt widzenia jeśli chodzi o zgodność charakteru z kanonem. Również potrafię wyobrazić sobie wiele (gorzej z zaakceptowaniem pewnych motywów, głownie faktu, że sporo fanfików jest tylko pretekstem do tekstów porno), ale jeśli postać całkowicie wymyka się przyjętemu przez autorów usposobieniu, to po co w ogóle pisać fanfik. W pewnym momencie znalezienie dobrego tekstu było cudem nad Wisłą, a ciągłe szukanie dobrego tekstu i nie znajdywanie takowego ostatecznie mnie zmęczyło.

Tymczasem będę wyczekiwać kolejnego tekstu, bo zapowiada się soczyście ;)
-
2013/01/02 11:32:23
Mnie fanfiki z zasady bawią, najbardziej lubię czyta ich krytykę i wyśmiewanie nieudolności stylu. Straszna jestem, wiem.

Generalnie uczulona jestem na zmienianie rzeczywistości - czy to tej z realu (twórca drugiego sezonu Rzymu powinien mieć dożywotni zakaz grzebania w czymkolwiek, co się choć widziało z prawdą historyczną), czy z fikcji (wszyscy już chyba wiedzą, co sądzę o podejściu Petera Jacksona do Tolkiena). Jak potrzebują namieszać, to niech stworzą własne postaci, nawet niech osadzą je w znanym świecie przedstawionym. Ale niech nie robią z żony Antoniusza jego siostry, bo potem konsultant historyczny tłumaczenia apopleksji może dostać.

A na marginesie: czytałaś może "The Song of Troy" Colleen McCullough? Wielbię panią za cykl Masters of Rome, nieco mniej za Ptaki ciernistych krzewów, ale cóż, błędy młodości ;) Natomiast o ieśni o Troi nie bardzo wiem, co myśleć (nawet jeszcze nie przeczytałam do końca).
-
2013/01/02 18:40:08
Istnieje taki ff do HP< gdzie Harry wraca do Hogwartu po wojnie uczyć obrony przed czarna magią, ale cały czas ma na sobie glamour, zachowuje się inaczej niż w książkach i jest warlockiem. A potem przychodzą elfy z innego wymiaru (aka z tekstów Tolkiena). Nigdy tego fika nie pojęłam, jest dla mnie stałym źródłem WTF? Po co pisać coś, co niby jest osadzone w danym świecie, ze znanymi bohaterami i zmieniać absolutnie każdy szczegół?

Natomiast AU będę bronić jak niepodległości. Dobrze napisane AU potrafi więcej powiedzieć o bohaterze niż kanon.
-
2013/01/03 00:09:34
Rusty: ja osobiście za AU nie przepadam właśnie z powodów takich, jakie w opisie fiku potterowego przytoczyłaś; ale za mało, ewidentnie, czytałam dobrych. Możesz ewentualnie coś (z jakiegoś uniwersum, które lubię, a wiesz, co lubię :) polecić?
-
2013/01/03 01:56:59
Zdaje się, że z tym... (z czym, kanonicznością w fanfiction? z postaciami in character? z crossoverami i AU? wszystkim po trosze, jak sądzę) ...jest właściwie tak jak każdą literaturą (filmem, malarstwem, whatever). Niby człowiek z grubsza wie, czego szuka, spodziewa się, że coś tam będzie dobre, tamto jeszcze lepsze, a po owamtym nie ma co oczekiwać cudów. A potem i tak się okazuje, że najlepsze rzeczy, ale te najNAJlepsze, zawsze są zaskoczeniami.

Z crossoverów, które nie miały prawa zagrać, ostatnio czytałam Sharpe-Temeraire(Novik). Podchodziłam do tego mocno sceptycznie, bo wbrew pozorom te dwa uniwersa są kompletnie nieożenialne, według mnie (ciekawy przykład, że czasem i ta bliskość czasowo-kulturowa, o której piszesz, może być niewystarczająca). O dziwo, zagrał i okazał się jednym z przyjemniejszych ficów jakie spotkałam w ogóle. Co nie znaczy, że mi nagle uniwersa zaczęły do siebie pasować. Mam raczej wrażenie, że kupiłam to jako coś w rodzaju osobnego, trzeciego, wyhodowanego z tamtych dwóch.

Co do ficów o "postaci takiej samej tylko całkiem innej", mam do nich podejście jak do wszystkich fandomowych (i nie tylko) zjawisk, które gdzieś tam sobie istnieją, ale mnie osobiście nie bawią i/lub odstręczają. Wychodzę z założenia, że skoro powstają, to widać ktoś ich potrzebuje. Z drugiej strony, wolę nie mówić "nigdy", bo właśnie sobie przypomniałam, że w najukochańszym z moich fandomów, w jednym z najlepszych ficów autorka przetworzyła, a raczej wręcz stworzyła na nowo postać, która w kanonie jest, ekhem, rozczarowująca. I ten fanfik czyta się z odczuciem, że nareszcie znalazło się coś, czego brakowało. Poza tym, jak oceniać przypadki, gdy jakaś postać zostaje w kanonie ledwo wspomniana, fandom zdąży ją rozwinąć, po czym pojawia się kolejna część kanonu i wtedy okazuje się, że dana postać zupełnie się z wcześniejszym fanonem rozjechała? (Częściowo to dotyczy tego fanfika, o którym pisałam dwa zdania temu). Jest to OOC, czy nie? Czy raczej, paradoksalnie, kanon jest wtedy OOC?

Witam, tak w ogóle. :) Kiedy parę dni temu odkryłam, że od godziny siedzę i czytam o Star Treku, który tak poza tym i na ogół mi zwisa, stwierdziłam, że nie ma wyjścia, zostaję. Rety, i nawet się odezwałam, nie poznaję się...

Pozdrowienia. :)
-
Gość: harpijka, *.static.chello.pl
2013/01/03 16:31:35
Och, westchnęłam z rozkoszą na widok tytułu wpisu, a potem już było tylko rozkoszne tarzanie się w słowach.
Parę luźnych uwag.
Przy au odchodzacych daleko od tzw. kanonu miewam często wrażenie, że autor/-ka pisze opowieść 'oryginalną', a postaci dostały imiona bohaterów książki/serialu tylko po to, by nadciągnęli tłumnie czytelnicy.
Nie przepadam sama za fanfikami całkowicie oddalonymi od kanonu, ale zgodzę się z Aletheią, że można tu dać się mile zaskoczyć i z Rusty, że dobre AU może fajnie zgłębiać psychologię postaci - ale wracamy tu do tego, o czym jest we wpisie, czyli chodzi o to, żeby postacie nie rozjeżdżały się za bardzo ze swoim kanonicznym wizerunkiem.

Ysabell - jak szukać fanfików? A na przykład znaleźć sobie jednego czy paru autorów, których pióro nam odpowiada ze względu na jakość, czy jakość i tematykę/fandom. Przeczytać wszystko. Przeczytać recenzje pisane przez tych autorów i przeczytać recenzowane przez nich fanfiki i autorów - przeważnie są na podobnym poziomie, w końcu jeśli ktoś potrafi pisać, zazwyczaj czyta też rzeczy wartościowe. I tak dalej, aż urośnie nam cała piramida autorów :) Dawno dawno temu po paru tygodniach błąkania się na oślep i w rozpaczy w Harry'm Potterze trafiłam w ten sposób na dobre autorki, które nakierowaly mnie na inne fandomy, takie jak QAF UK czy Due South, skąd prosta droga np. do Stargate Atlantis czy fanfików szekspirowskich :)

PS Dać, dać Narnię i His Dark Materials! Mało Narni mi.
-
2013/01/03 17:25:18
Ninedin, to mnie zażyłaś. Bo ja piszać tego posta myślałam głównie o fikach do Teen Wolfa, bo tylko takie ostatnio czytam. Ale potem zaczęłam sprawdzać mojego taga polecankowego na LJu i co prawda żadnego porządnego AU nie znalazłam (oprócz Glee), ale za to znalazłam autorkę, która strasznie lubię. czyli gyzym. Pisze właściwie do wszystkich moich fandomów. Na sam początek polecam fik do Sherlocka z punktu widzenia Molly: archiveofourown.org/works/340976?view_adult=true

Dalej znalazłam bardzo dobry crossover Sherlocka i Incepcji: green-postit.livejournal.com/108442.html#cutid1

Właściwie wszystko, co napisze paperclipbitch jest warte polecenia, ale ten fik akurat bardzo mi się podobał: paperclipbitch.livejournal.com/123770.html I jest proper AU! Fandom to Torchwood.

A tu jeszcze crossover HP i legend arturiańskich (plus klimat jak z powieści Grimes o Jurym): hd-career-fair.livejournal.com/16670.html
-
2013/01/03 22:00:41
Świetny tekst, moje odczucia wobec fanfikcji są bardzo podobne.

Podobnie jak Rusty będę jednak bronić AU i innych dziwactw (tych dobrych, oczywiście). Dla mnie porządnie napisane AU/fanfik z dużą, ważną zmianą w świecie/seksualności/whatever oznacza przede wszystkim, że autor był w stanie "przejrzeć" postać, odrzucić na chwilę to, co w niej wynika z uwarunkowań kulturowych i wszelkich innych, popatrzeć na kompletnie odsłonięty zestaw cech i zadać sobie pytanie - ok, jak osoba o takich skłonnościach temperamentalnych zachowałaby się, gdyby wychowywano ją w kompletnie innych okolicznościach? Albo - jaki inny zestaw okoliczności doprowadziłby do ukształtowania podobnego charakteru? To IMO wymaga sporo wiedzy, intuicji i wyczucia, nie mówiąc o ekwilibrystyce spinającej taką fabułę.

Natomiast co do AU zupełnie z czapy - wydaje mi się, że bardzo często to przede wszystkim sposób na szukanie sobie grona czytelników. Przy własnej twórczości jednak trzeba się wysilić, by odbiorca zainwestował emocjonalnie w tekst, natomiast przy fanfikcji ta część odpada; jeśli ktoś szuka fanfików, to znaczy, że już tę inwestycję podjął. (I można próbować mu wciskać cokolwiek, nawet Pottera wychowanego w Rivendell.)
-
2013/01/04 10:33:50
@ carrie, @ rusty

OK, czyli wygląda na to, że z AU byłam po prostu dramatycznie nieprecyzyjna. Moje własne czytelnicze doświadczenia akurat z takim pisaniem zwykle ograniczały się do - w sumie bardziej crossoverów niż stricte AU; i problemem były postacie, które były nie adaptowane, a przenoszone z dobrodziejstwem inwentarza (no więc Legolas w Hogwarcie dalej miał łuk, mówił lekko archaicznie i koniecznie się chciał przyjaźnić z krasnoludami). Ale macie rację, po prostu zadziałało sprzężenie zwrotne: jakiś kolejny (ale raczej trzeci niż dwudziesty) Legolas w Hogwarcie zafiksował mi AU lub crossovery tego typu jako dla mnie nieciekawe - przestałam je czytać - nigdy nie dotarłam do tych ciekawych - uogólniłam, że są w większości nie dla mnie - nie czytałam. |Dam im szansę w takim razie - Carrie, może Ty też coś polecisz?
-
Gość: harpijka, *.static.chello.pl
2013/01/04 16:40:37
Mam propozycję: niech każdy coś poleci dobrego. Au czy nie au, crossover czy fusion - ciekawam, czy się gusta pokrywają, a może cos nowego się trafi, czego nie czytałam? (nie jestem bezinteresowna :)
Czy mamy ograniczenia co do fandomów?
-
2013/01/04 19:01:52
W zasadzie to podoba mi się ten pomysł z siostrą księcia, złożoną w ofierze po śmierci Achillesa... A poważnie: pisywano w starożytności takie "fanfiction" do Homera? ("Eneidę" zostawmy)? Filologiem nieklasycznym jestem.
-
Gość: harpijka, *.static.chello.pl
2013/01/04 20:46:32
Elwen, ja akurat się nie powinnam wypowiadać na temat starożytnego fanfiction, ale od razu przyszły mi do głowy np. 'Heroidy'.
Ale tu trzeba by najpierw zgłębić definicję fanfiction. Czy można mówić o literaturze typu fanfiction, kiedy nie było fanów we współczesnym wydaniu? Wolę chyba jednak nobilitujące pojęcie 'transformative works' :)

-
2013/01/05 01:32:55
Pomysł z siostrą księcia to Eurypides ("Trojanki", jedna z najbardziej przejmujących tragedii o wojnie, jakie nam antyk zostawił).
Fanfiction czy transformative, wszystkie przykłady są autentyczne i wzięte z konkretnych autorów. Podaję tylko pojedyncze, przykładowe, zwykle wersja pojawia się w kilku.

Nie Parys go zabił, tylko bóg Apollo [Eurypides, "Andromacha", Owidiusz, "Metamorfozy"].
Achilles na Białej Wyspie [Pauzaniasz, "Wędrówka po Helladzie"].
Za żonę Helena [Serwiusz, "Komentarz do Eneidy"] lub Medea [Apollodoros, "Biblioteka"] lub Ifigenię.
Zakochany w Patroklosie [Ajschylos, fragmenty tragedii "Myrmidonowie"], albo w księciu trojańskim Troilosie [Likofron, "Aleksandra"].
ALbo w POliksenie, siostrze Troilosa [Diktys z Krety, "Ephemeris Belli Troiani"].
Dziecko z księżniczką Dejdameją [Hyginus, "Fabulae"]
Matka zamieniła go w dziewczynkę [Stacjusz, "Achilleida"]
Rodzice się szaleńczo kochali? Miłość od pierwszego wejrzenia [Katullus, carmen 64]
Nieudane małżeństwo rodziców Achillesa [Nonnos, "Dionysiaka"]
Pożerał żywcem niedźwiedzie na śniadanie (i inne takie) [Stacjusz, "Achilleida"]
-
2013/01/05 03:39:01
...chyba poszerzę w Nowym Roku wiedzę o literaturze antycznej.

Dziękuję!
-
Gość: harpijka, *.static.chello.pl
2013/01/06 00:40:41
Zabrałam miaużonowi 'Nowele antyczne' BN wszystko przez Was!
Przepraszam za długość komentarza, ale nie wytrzymam: podam trochę przykładów ciekawych au z paru popularnych fandomów (w nadziei, że może ktoś, oprócz Rusty_Angel, zrobi to samo. Dziękuję, Rusty, za parę nowych linków :)).

1. Stargate Atlantis
- Auburn, Gypsies, Tramps, and Thieves
archiveofourown.org/works/73472/chapters/97464
Streszczenie: Vala Mal Doran and her partners, renegades Jehan abd-Ba'al and Meredith McKay, hijack the Tau'ri ship Prometheus and leave the Milky Way behind in search of the Lost City of the Ancients, Atlantis.
Czyli w dwóch słowach: space pirates! Świat, w którym John Sheppard zostaje porwany przez Apophisa i zostaje jego niewolnikiem (wersja au 1. odcinka Stargate SG-1), McKay był członkiem SG-1 do czasu, gdy zamieszkał w nim bez jego zgody symbiont Tok'Ra, w Vali (boska Vala!) mieszkała okrutna pani Goa'uld, Teyla była runnerem, a Ronon nie stracił żony itd. Epicka opowieść o tym, jak zupełnie inne doświadczenia mogą odmiennie kształtować osobowość lub przynajmniej sposób bycia znanych nam postaci. Idealnym rozwiązaniem na długie godziny w samochodzie lub tramwaju jest znakomity podfic, nagrany przez prawdopodobnie najlepszą podficcerkę w fandomie, fayjay; archiwum ma chyba właśnie jakiś problem, ale zainteresowanym moge przesłać lub udostępnić w inny sposób 20-godzinny audiobook :) Gen (slash bardzo poboczny).
I inne powieści i opowiadania Auburn. Na przykład powieść, w której postaci ze Stargate Atlantis w wyniku kontaktu z obcą cywilizacją zmieniają płeć autorka napisała ją zirytowana zalewem miernych fanfików genderswapowych, w których taka zmiana nie miała żadnego wpływu na psychologię postaci.


- Aby złapać oddech po tym olbrzymie: Astolat, The Dark Side raczej fusion; Rodney McKay=Jedi, John Sheppard=Sith Lord; archiveofourown.org/works/330097

- Apokalipsa
Rheanna, The Hard Prayer. One year after the end of the world, John meets another survivor; archiveofourown.org/works/3521

2. Master and Commander lub książki Patricka OBriana.
- Astolat, świetna imitacja stylu OBriana, dużo opowiadań; Jack i Stephen w kosmosie albo w Anglii podbitej przez Napoleona: www.intimations.org/fanfic/#Master%20&%20Commander.
A zwłaszcza magiczni Maturin i Aubrey: yuletidetreasure.org/archive/33/duende.html

3. Avengers/Thor
Pprfaith, Loki and Tonis Excellent Adventure in World Saving. Loki i Toni są kobietami: In which Loki and Toni try to save the world, Steve is obnoxious, Clint has no patience for artsy movies and there are cupcakes.
DOSKONAŁE. Polecam podfic.
archiveofourown.org/works/470990


4. Sherlock BBC
- Lavvyan, A Brief History of Johns. Gen.
Sherlock buries John Six in the bed of Johns at the back of the garden, between the tulips and the daffodils.
archiveofourown.org/works/176784

- Nine Tenths of the Law. John knows what's his - of course he'll kill for it. (Modern vampire AU). Nie przepadam za wampirami. Ten fanfik przekonał mnie, by nie skreślać z góry wszystkiego, co zawiera kły. Świat budowany konsekwentnie i ciekawie, podobnie jak charakterystyka terytorialnych zachowań Johna. Gen.
archiveofourown.org/works/382215/chapters/624872


7. Star Trek Reboot
- Whochick, Leave No Soul Behind
(archiveofourown.org/works/187333/chapters/275539). Spock, Kirk i reszta pracują jako ratownicy w przestrzeni kosmicznej, mniej (lub) więcej u boku Starfleet.

8. Dla miłośników innych fandomów: Sam Storyteller ma solidne warsztatowo au w fandomach Harry Potter (cykl Stealing Harry, The Cartographers Craft) czy Avengers.

-
2013/01/06 01:28:04
O, o takie listy mi chodziło, dzięki!!
-
Gość: harpijka, *.static.chello.pl
2013/01/06 10:52:23
Ha, przy przeklejaniu formularz zeżarł mi wszystkie apostrofy - to normalne?
-
Gość: harpijka, *.static.chello.pl
2013/01/06 10:53:56
...i półpauzy też zeżarł :( Przepraszam więc za interpunkcję.
-
2013/01/06 16:41:37
Blox tak ma, a już nawiasów ostrych nienawidzi jak zarazy.
-
2013/01/06 17:33:11
Harpijka, co prawda większość z nich to nie moje fandomy, ale ten z żonkilami i klonami (zgaduję) Johnów chętnie przeczytam. Dziękuję za polecenie.
-
Gość: harpijka, *.static.chello.pl
2013/01/06 18:21:39
Rusty, podałam przykłady z innych fandomów niż Ty, żeby nie powielać propozycji.
Dobre AU w Stargate Atlantis można wyliczać a wyliczać; Sherlocka też trochę jest. I X-Men First Class, och, Charlotte!
A ja dziękuję za przypomnienie o crossoverze Incepcji i Sherlocka - w drugim czytaniu też się sprawdza :)
-
Gość: harpijka, *.static.chello.pl
2013/01/06 18:25:24
A Brief History of Johns nie jest au, przepraszam - pomyliło mi się z innym opowiadaniem, w którym Sherlock jest seryjnym mordercą :) Ale jest niezłe.
-
2013/01/06 22:07:00
Owszem, jest niezłe. Choć nadal bardziej podoba mi się mój pomysł z klonami. :D
-
Gość: harpijka, *.static.chello.pl
2013/01/06 22:51:18
Klony - chętnie bym to przeczytała ;)
-
2013/01/10 02:21:45
harpijka, dzięki, tak właśnie szukam, niestety niedobór czasu sprawia, ze mam na to coraz mniej czasu, więc miałam nadzieję, że są gdzieś jakieś -- ja wiem? -- może rozsądne blogi z recenzjami czy coś... Albo, że ktoś poda jakieś konkretne opowiadania, za co bardzo wszystkim dziękuję. :)
-
Gość: harpijka, *.static.chello.pl
2013/01/10 12:01:48
Ysabell - wszyscy autorzy, których fanfiki polecam, mają niezły lub znakomity warsztat, piszą od wielu lat, w różnych fandomach - warto poszperać albo na ich profilach na ao3 albo na ich blogach (dreamwidth, livejournal) i czytać wszystko po kolei. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Z ciekawych autorów/autorek, do których ostatnio zaglądałam:
1. w fandomie Sherlock/Sherlock Holmes:
- candle_beck (np. archiveofourown.org/works/178032; nie wszystkie jej fanfiki są na ao3)
- Katie Forsythe (fanfiction w świecie Doyle'a: liquidfic.org/katie.html)
- wordstrings (archiveofourown.org/series/28906)

2. Teen Wolf (jeśli w ogóle ktoś to tutaj czyta :) i wiele innych fandomów :
- linaerys (archiveofourown.org/works/489568/chapters/854329)
- helenish (archiveofourown.org/works/473631) - SGA, Inception, The Eagle

3. Jedne z najsłynniejszych autorek w fandomie (nie wszystko jest na ao3, trzeba zajrzeć na blogi):
- seperis (Smallville - doskonałe i dużo, Stargate Atlantis, Star Trek, X-Men First Class)
- cesperanza (Due South, Stargate Atlantis, QAF i wiele innych) - jedna z najciekawszych autorek ever.
- rageprufrock (dużo cracku, dużo humoru, mnóstwo fandomów)
- astolat (mnóstwo fandomów: Smallville, Supernatural, Bond, Thor, Stargate Atlantis, Master&Commander). Świetna.



-
Gość: harpijka, *.static.chello.pl
2013/01/10 12:33:20
A w ogóle, jeśli ktoś nie ma czasu, a chciałby dostać spersonalizowaną rekomendację ;), oto mój mail: harpijka007@gmail.com
Uwielbiam polecać, sama nie mam już dużo czasu na czytanie, ale moje zasoby na Pinboardzie są nieprzebrane.
-
2013/01/10 17:42:50
Ja czytam w tej chwili głównie Teen Wolfa i zaczęłam już drugi post polecankowy na LJu. I zgadzam się, rageprufrock to jedna z moich ulubionych autorek.
-
Gość: harpijka, *.static.chello.pl
2013/01/10 21:46:59
Rusty_angel, a jak się nazywasz na LJ? Ja wprawdzie jestem na Dreamwidth, ale mam LJ-owy mirror i barz chętnie zobaczę polecanki z Teen Wolfa (wpisałam rusty_angel, wyszło mi pa ruski :)
-
2013/01/11 02:47:27
odpowiem zamiast rusty: o ile to ten, to drugi link u mnie w blogrolce w zakładce "blogi".
-
2013/01/11 10:36:14
Jak to jest, zaznaczyłam, że chcę powiadomienia, i żadnego nie dostałam. :( wtf, bloksie.

Co do polecanek - to w sumie było trochę na wyrost z mojej strony, bo przeczytałam w ciągu ostatniego roku może z 10 fanfików na krzyż i większość z nich dobrze trzymała się kanonu. W sumie sama raczej unikałam AU, dopóki nie przyszło mi jednego napisać na świąteczną wymianę fikową (a i tak sprowadziło się to głównie do czytania o brytyjskim wywiadzie). Chyba przy okazji ogarnęłam, co może być w tym fajnego.

Za to jedna rzecz, którą polecam chyba zawsze - Hyperboloids of Wondrous Light. Ósmy Doktor/Alan Turing. Chyba mój ulubiony fik ever.
-
2013/01/11 11:10:43
Offtop: Carrie, zaczęłam dzisiaj (dzięki tobie) M. K. Jemisin czytać.
-
2013/01/12 18:53:17
@harpijka

Tak jak mówi ninedin, alex_s9. Ale wpisy polecankowe o TW są tylko dla przyjaciół. Czy twój czytnik sobie z tym poradzi czy mam je otworzyć?
-
Gość: harpijka, *.static.chello.pl
2013/01/12 21:52:48
rusty_angel - raczej nie odczytam, jeśli te wpisy są zamknięte :) Chyba że mogę się z Tobą zaprzyjaźnić?
-
2013/01/12 23:57:46
No pewnie. :D
-
2014/01/27 12:59:09
Jakby się nad tym zastanowić to faktycznie, są jakieś kanony, w które kulturalne "nerdy" wpadają - od seriali (Gra o Tron, wspominany przez Ciebie Sherlock), książki czy gry (hype na GTA V, Bioshock Infinite) itp...ale nie ma co się dziwić, skoro wszystkie te rzeczy są po prostu bardzo dobre :) Ja przez GTA V i Sherlocka prawie zapomniałem wysłać PIT 37 online...ot takie uroki utonięcia w kulturze ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...