Blog > Komentarze do wpisu

Dziesięciu książąt do bajki YA

Było o księżniczkach, to będzie i o książętach. Zaczęliśmy sobie w ostatnim wpisie tworzyć powieść YA z księżniczką w roli głównej - a jak wiadomo, YA o księżniczce bez księcia się nie obędzie. Jak długo, jednakowoż, można tylko kopiować książąt Disneya/bohaterów z innych YA? Poszukajmy może w historii - a nuż znajdzie się jakiś odpowiedni model na Miłość Życia (czasem toksyczną) albo Zmorę Życia naszych bohaterek?

 

Na obrazku: książę nr 10


 

Zastrzeżenia te same, co poprzednio: jest o postaciach z kultur, na których się znam i z epok, o których mam pojęcie, stąd nadreprezentacja jednych i niedoreprezentowanie drugich - ale przecież można oparte na nich postacie umieścić w dowolnych realiach i dowolnych światach. Nie jestem historykiem, więc nie zawsze piszę o czystej historii - czasami przedstawiony tu obraz księcia to konglomerat faktów, mitów, legend i propagandy (patrz zwłaszcza nr 3), czasami odmładzam bohaterów... No i nie opowiadam historii - rzucam postacie, proponuję początki, bierzcie i rozwijajcie, kto co chce.
Postaram się nie pisać o tych naj, najbardziej oczywistych :)

 

A oto i oni.

 

1. Narzeczony, mówili, jak z bajki. Książę? Ba, nie książę, król! (Co prawda jakiejś wyspy, o której mało kto słyszał, ale co tam).  Przystojny. Dzielny. W wojnach doświadczony.

Ci, co tak mówili, paru rzeczy, jednakowoż, nie wiedzieli.

Że żaden z niego z niego król, a nawet ? żaden książę (urodził się w Kolonii jako syn westfalskiego oficera). Że parał się (średnio udolnie) rzemiosłem szpiegowskim w Niemczech, Szwecji i Hiszpanii. Że ma już dwie żony (i tak, stara się o kolejną). Że w karierze zaliczył nie tylko bycie operetkowym królikiem Korsyki (został nim po tym, jak wynajął do pomocy piratów w służbie beja Tunisu i pogonił Genueńczyków z kawałka wyspy), ale i, na ten przykład, więzienie za długi w Londynie, bycie poszukiwanym listem gończym w paru krajach. W planach ma sprzedaż tytułu królewskiego, żeby spłacić długi.
Dzielny, zdecydowany, szarmancki i przebojowy jest za to zdecydowanie. I gadane ma jak mało kto. Ciekawe, jakiej księżniczce by pasował i czy mieliby szanse na jakikolwiek happy end?  

 

2. Wiem, że pisałam o nim ostatnio, ale: ale mój książę z przed-poprzedniego wpisu. Bogaty, dobrze urodzony, z pozycją, bystry, inteligentny, z bocznej linii, ale dziedziczący dość, by zrealizować własne ambicje. Dobrze wykształcony. Zdecydowany. Obyty. Przystojny i dobrze ubrany. Trochę skłócony z własną rodziną.
Głuchoniemy od urodzenia.
Być może, droga księżniczko, nawet tego nie wiedziałaś, kiedy ci go wybrali za męża - a być może wręcz przeciwnie, to właśnie ty, wiedząc o tym, wybrałaś go sama.

 

3. Ojciec kolejnego księcia był, powiedzmy, premierem, u boku dwóch kolejnych władców dość absolutnych: starego lisa (zamordowanego w podejrzanych okolicznościach) i młodego lwa z aspiracjami do boskości (chwilowo u władzy, ale za to też na wyprawie wojennej bardzo, bardzo daleko). Książę z młodym królem  i całą bandą jego kumpli wspólnie się wychowywali i kształcili w nader elitarnej szkole, ale powiedzmy to sobie szczerze - nasz książę był w tej gromadce chyba raczej jak Peter Pettigrew, by nie rzec wprost - jak młody Severus Snape.  
Jak się jest młodym, ekspansywnym chłopakiem z karierą podaną w zasadzie na talerzu, trudno jest pamiętać, że z takich nielubianych Peterów może nam wyrosnąć Wormtail, agent wroga - albo i sam wróg. Panowie w tej bajce zdecydowanie o tym zapomnieli.
Wściekła ambicja przy sporych zdolnościach i ogromnej determinacji - plus, nie zapominajmy o kompletnym braku skrupułów - musiała dać efekty. 
Minęły lata i wybiła godzina. Nasz książę jedzie daleko, spotkać się z podbijającym świat królem (tatko ponoć popadł w niełaskę, trzeba coś z tym zrobić). Fajnie by było, gdyby król umarł, w sumie. Gdyby umarła też ta jędza, jego matka. I żona, nie zapominajmy o żonie, zwłaszcza że lada moment może wydać na świat syna (on też nie jest potrzebny). I ta najbardziej pyskata z sióstr (choć ona jest najmniej w tym wszystkim przecież ważna). I reszta tej cholernej rodziny, może poza tą jedną panną, młodszą siostrą króla, którą się weźmie za żonę przemocą albo w sobie rozkocha podstępem albo co i która naszego księcia ma włączyć do swej dynastii jako jej męża. 
Książę już ma plany. Już wie, jak zostać królem i wie, że nic, a już na pewno nie takie drobiazgi jak lojalność czy sumienie, go nie powstrzyma. Jeszcze nie wie za to, że do końca życia będzie śnił koszmary o duchu starej królowej, do skazania której doprowadził, o zjawie króla, którego ponoć otruł, o chłopcu i jego matce, których uwięził i zabił. Ciekawe, jak to by było być jego żoną.

 

4. No więc, księżniczko, wybrali ci księcia za męża. Nikt cię nie pytał o zdanie. No chyba, że to by się zakochałaś i nic cię nie obchodzi, przed czym cię będą ostrzegać.
Będzie ci ciężko. Twój przyszły mąż ma lat, powiedzmy, dwadzieścia. Jako trzynastolatek został przez ojca - króla w jednym z dziesiątek królestw na półwyspie (dwie kultury, mnóstwo państewek, ciągle zmieniające się sojusze w wojnach wszystkich przeciw wszystkim) oddany na nauki. Mistrz był poetą, młodym, urodziwym, z szaleńczą fantazją i fantastycznym talentem (i tak, z cholernymi ambicjami politycznymi), takim do zakochania się na śmierć i życie. Będziesz miała potężnego rywala w kochanku męża, księżniczko.
Będziesz miała potężną rywalkę w ukochanej męża: niegdyś niewolnicy, dzisiaj konkubinie, a najchętniej - jak głosi plotka - przyszłej żonie; w końcu nie każda śliczna i wdzięczna panna umie śpiewać, tańczyć, dyskutować o literaturze i składać wyszukane i zgodne z tysiącem reguł obowiązujących w waszej kulturze wiersze... 
Jest źle. Jest coraz gorzej. Wojna u bram: jak zawsze, ale teraz groźniejsza niż kiedyś, bo za niemądre sojusze i nadmiar ambicji zwykle płacą frycowe ci najsłabsi, a stawką może być cały wasz świat, jaki znacie. Konflikt w królestwie: ambicje pana poety - dziś pierwszego doradcy i gubernatora ważnej prowincji - są zbyt wielkie, by nie budzić niepokoju nawet u najbardziej zakochanego. Poecie-kochankowi śniło się, że zginie z ręki twego męża: są takie chwile, że masz cichą nadzieję, że tak się stanie.

 

5. Nasz książę jest najlepszą partią w świecie całym.
No dobra: ma raptem piętnaście lat. Ale spoko, dorośnie.
No dobra: mamusia. I babcia. I ciocia. Jedna w drugą ambitne, bezwzględne,  nie znające granic i nie bojące się niczego, a każda skrycie marzy, że to ona, nie siedząc na tronie, będzie rządziła zza pleców władcy.
No dobra: wyznanie. Przyznajmy to szczerze, książę jest arcykapłanem pewnego mało popularnego kultu, a jego religia nie jest jakoś szczególnie... przyzwoita, z punktu widzenia większości (hmmm, nocne tańce nago przed wielkim kamiennym fallusem?). Pomysł mianowania się bogiem i stworzenia wszystkim bogom i kultom jednej wspólnej świątyni też nie jest zbyt popularny, niestety.
No dobra. Hmm, jak już mowa o fallusach. To nieprawda, że książę po całym świecie rozsyła agentów, którzy mu skupują do prywatnego haremu niewolników wyróżniających się rozmiarem tej części ciała. Powtarzam, to absolutna nieprawda. Książę wcale nie.... albo może zmieńmy temat.
No... dobra. Trudne tematy. Prostytutki. Książę ma, zrozum, pewną... obsesję na punkcie prostytutek. Znaczy, lubi. Znaczy, chętnie wciela się w rolę takiej pani, no wiesz, kostium, stylizacja... eeeee... biznes.... te sprawy. To tylko zabawa, oczywiście, tylko zabawa. Nawet cesarzowym się zdarzało, więc o co chodzi?
No dobra. Czy ja powiedziałam "takiej pani"? No więc, chyba można zrozumieć, że będąc on the top of the world ma się zachcianki, prawda? Książę ma jedną, dość, w gruncie rzeczy, niewinną. Nic zaskakującego, nic kłopotliwego. On tylko szuka po całym świecie maga (ofiaruje ilość złota równą własnej wadze jako zapłatę), który zdołałby, hmmm, przemienić go raz na zawsze w kobietę. Może wtedy małżeństwo, jakie zawarł jako panna młoda z ukochanym mistrzem sportu, byłoby ważne? Taki drobiazg, no.
No, dobra. To małżeństwo MOŻE napotkać na kilka problemów, zgadzam się. Niemniej, książę ciągle jest najlepszą partią w świecie całym: było nie było, włada większością znanego świata na trzech kontynentach.

 

6. OK. Nie-bycie księciem z panującej od wieków rodziny ma swoje zalety: jak już się zasiądzie na tronie, to przynajmniej wiadomo, że zasługami, siłą, prośbą, groźbą lub podstępem człowiek ten tron sobie zorganizował. Wykazał się, coś udowodnił - a choćby i to, że jest sukinsynem bez sumienia, twardym, ale skutecznym.
No chyba, że jest się młodszym bratem. Poprawka: najmłodszym, dużo młodszym od reszty, a już zwłaszcza od tych, którzy rodzinie te trony pozałatwiali.
Wtedy może i bracia i siostry mogą mówić, jak to zawdzięczają wszystko sobie, ale ten najmłodszy zazwyczaj jednak zawdzięcza wszystko im. O niewiele sam się musiał starać - ale też niewiele mu samemu będzie wolno zrobić. Dostanie, jak dobrze pójdzie, posadę królika w satelickim państwie, ale tak naprawdę nie dostanie władzy - zawsze przecież będzie odpowiedzialny przed starszym rodzeństwem... Jeżeli jest przystojny (a jest) i lubi romanse (a lubi, oj, lubi!), może zostać Casanovą swoich czasów. Jeżeli jest cyniczny, świetnie się w tym ustawi; jeśli jest ambitny, jest idealistą, jest zdecydowany być sobą - będzie miał cholerne problemy z samym sobą.
Przystojny, czarujący, niepewny siebie, cynizmem maskujący kompleksy, fantastyczny tancerz i koszmarny hulaka, nie stojący (jeszcze, w tej powieści?) na własnych nogach polityk, nałogowy kobieciarz (by nie rzec: seksoholik), zawsze i na wieki posłuszny brat swojego brata - jak to by było być żoną kogoś takiego (w powieści, nie w życiu, na szczęście)? 

 

7. Kimkolwiek będziesz, księżniczko przeznaczona temu księciu, nie będzie ci łatwo.
Dostajesz za męża melancholika i romantyka w czasach, w których romantyzm jest najżywszy i najbardziej niebezpieczny. On, książę z bocznej linii rodu, w rodzinie nieco lekceważony i średnio lubiany, musi jednak zostać, przez nieubłagane prawa sukcesji, następcą wuja i kuzyna, królem sporego państwa. Będzie nim - ale będzie nim  nieprędko. No chyba, że nie: się poprzednik-kuzyn jeszcze doczeka dzieci, albo że spełni swoje marzenie i unieważni w drodze prawnej pretensje twojego przyszłego... W każdym razie jest jeszcze mnóstwo czasu, żeby utrudnić mu życie na wszelkie możliwe sposoby.
Za co to, ta niechęć i ten lęk? Przez świat, raz dwa pokolenia temu, raz za waszej pamięci, przetoczyły się potężne rewolucje i raptowne zmiany: nic już nie jest, jak było. Książęta, królowie, magnaci najchętniej zapomnieliby, że takie rzeczy miały miejsce.
Ale nie on, nie twój książę. On ma, owszem, poczucie, że jako książę krwi ma Obowiązki przez duże O. Takie jak, powiedzmy sobie, przewodzenie innym i prowadzenie ich ku szczęściu. Ale poza tym: twój książę chciałby równości w świecie, w którym rekonstruuje się arystokratyczne porządki sprzed lat, wolności dla ludzi i dla ludów, nad którymi kontrolę sprawują potężne imperia, braterstwa dla wszystkich. A, i jeszcze chciałby popędzić w diabły imperium i zrealizować ambitną mrzonkę: zjednoczyć mnóstwo małych państw w jedno, dać ludziom poczucie sensu, dumę, świadomość, czym są.
Książę jest przystojny, melancholijny i udręczony - ma spore szanse podobać się kobietom; niemniej, moja droga, twoimi głównymi rywalami będą ideały, rewolucja i polityka. Deal with it.

 

8. W życiu całego mnóstwa autorów powieści YA przychodzi taki moment, kiedy potrzebny im jest przyszły król tułacz, który wróci na stolicę. Znaczy, jakiś wariant wygnanego księcia, zaginionego dziedzica, niesprawiedliwie pozbawionego tronu prawowitego pretendenta.
Będę nudna i powtórzę historię księcia, o którym już pisałam: syna obalonego władcy, po jego upadku wychowywanego na dworze krewnych matki, a wrogów ojca. Oczywiście, można wybrać wariant z królewiczem uwięzionym w lochu albo wrastającym incognito na farmie w Kraju Gdzie Wrony Zawracają (sprawdzić, czy nie Belgariada), ale może ciekawiej byłoby go mieć w złotej klatce? Pozbawionego kontaktu z rodziną, pół-wychowanka, pół-zakładnika? Konsekwentnie przekabacanego na stronę przeciwników swego ojca-władcy, marginalizowanego politycznie, ale otoczonego dobrobytem (niech żyje jak najwygodniej, jak najciszej, byle z dala od polityki....) - i od pewnego momentu świadomego, że musi wybrać, określić sam siebie i albo się zbuntować i walczyć (tylko o co, z kim, przeciw komu, czy jest sens?) albo zaakceptować fakt, że przestał być, politycznie, synem swego ojca i żyć spokojnie i wygodnie i anonimowo. I gdzieś tu, pewnie, jest miejsce na księżniczkę.  

 

9. Kolejny typ, bez którego trudno się obejść, czyli dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.
Od niemalże urodzenia wiesz, że będziesz monarchą. Wiesz, że masz obowiązki. Wiesz, że jednym z nich jest małżeństwo. Człowiek z ciebie porządny, pobożny, uczciwy; marzysz, że ci się z żoną, zaplanowaną i wybraną starannie, odpowiednio do twojej pozycji, ułoży. OK, mama się trochę wtrąca i wszystkim rządzi, ale ty wiesz, że mamusia wie najlepiej. Ty i mamusia macie już dokładny plan, jaka ma być i co ma robić, a czego nie robić twoja żona. Etykieta. Ład. Porządek. POSŁUSZEŃSTWO.
Będziesz dla niej miły i dobry. Będziesz dbał - roisz sobie - pamiętał o urodzinach, obsypywał prezentami, ona będzie kochać i robić wszystko tak, jak powinna. Będziecie, wiesz to na pewno, idealną rodziną. Idealną. Już mama i ministrowie tego dopilnują.

 

10. I mam nadzieję, że z tego wyjdzie coś innego, niż kiedyś napisała Daphne du Maurier.

Twój książę, księżniczko, jest wdowcem. Jest ciągle relatywnie młody - jego żona zmarła w połogu, a wraz z nią pogrzebano plany twojego przyszłego męża i jego szanse na koronę, bo to jako małżonek królowej miał ją założyć. Wiesz, że bardzo, bardzo tego pragnął.
Ostrzegają cię: jeżeli za niego wyjdziesz, być może nigdy nie wyjdziesz z cienia pierwszej żony. Jeżeli on cię poślubi, to dla twojego dziedzictwa, twojej korony i tronu. Czy jesteś na to gotowa? Jako księżniczka, powinnaś przecież być....

 

 

Czekam na pomysły, o podpowiedzi, jak kto chce, proszę pytać w komentarzach!

czwartek, 17 września 2015, ninedin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/09/17 02:15:19
Podpowiedzi:
1. Teodor I Neuhoff, król Korsyki. No, raczej "król".
2. Wspominany dwa wpisy temu Emmanuel Filibert, książę Carignano.
3. Kassander, syn Antrypatra, przyszły król Macedonii (królowie to odpowiednio Filip II i Aleksander Wielki). Młoda księżniczka to jego przyszła żona, Thessalonika, przyrodnia siostra Aleksandra.
4. Al Mutamid ibn Abbad , jedenastowieczny król Sewilli.
5. Heliogabal, cesarz rzymski. To wszystko jest w źródłach, nie zmyśliłam ani słowa (dobra, trochę detali o płynach ustrojowych pominęłam).
6. Jérôme, Hieronim znaczy wg polskiej wiki, Bonaparte, najmłodszy brat bardziej znanego rodzeństwa, król Westfalii i facet, którego nazywano (nie całkiem za jego plecami) König Lustig".
7. Karol Albert, król Sardynii, ten, co to zaczął konkretyzować ideę pt. zjednoczenie Włoch. Jego biografia, którą właśnie czytam, określa jego małżeństwo z Marią Teresą Toskańską jako "kompletną katastrofę", nie żebym podpowiadała rozwiązania do powieści.
8. Odpowiedź jest w linku, ale dla porządku wrzucę i tutaj.
9. Takich by się znalazło więcej, ale tu konkretnie inspiracją był Franz Joseph.
10. Leopold I Belgijski. Jego pierwszą żonę mieliśmy w poprzednim wpisie. Też, skądinąd, by się więcej takich, jak on, znalazło.
-
Gość: rob, *.dynamic.gprs.plus.pl
2015/09/17 03:46:24
będąc księżniczką i mając taki wybór chyba wybrałbym opcje nr 11 czyli pójście do zakonu w końcu tam też można sobie karierę zrobić ;-) albo jak jest się szczerze wierzącą i na ołtarzach wylądować ;-D
-
2015/09/17 07:45:23
Hi hi :D. A będąc pisarzem, który w swojej powieści chce księżniczce dać księcia do pary, a przy tym fabularnie skomplikować życie?
-
Gość: Ćma książkowa, 31.186.238.*
2015/09/17 09:55:48
Z numerem 5 zaszlałaś, on się nadaje do NA albo bardzo dorosłej erotyki, ale spróbujmy... Widzę dwie opcje, ale w obu Heliogabal traci swój transseksualizm. Albo nasza księżniczka zostaje wydana za niego w nagrodę za zasługi ojca, albo jako lekarstwo na wybryki księcia (jakaś przepowiednia). Jeśli się nie sprawdzi, to teściowa, szwagierka się jej pozbędą. Książę okazuje się miłym chociaż z problemami, więc dwójka się zaprzyjaźnia, zwłaszcza że oboje boją się mamy księcia. Oboje zakochują się w tym samym mistrzu sportowym.

Albo początek ten sam, tylko że nasza księżniczka chciała zostać westalką. Rodzina ją zamiast tego wydała za Heliogabala z tych samych powodów co powyżej. I nasza księżniczka odkrywa, że zachowanie księcia to wynik opętania- w nim siedzi duch zmarłej dziewczyny. Stąd to przebieranie się za kobietę itp. Tylko kim był ten duch (zmarła siostra?ofiara morderstwa?któraś z żądnych władzy kobiet z rodziny jest wiedźmą?), czemu go opętał i dlaczego nikt z tym nic nie robi?
-
2015/09/17 10:10:59
No patrz, trafiłaś w jeden konkret historyczny celnie: wśród żon Heliogabala (a miał ich sporo, choć zginął zamordowany bardzo młodo) rzeczywiście była westalka. H. wymyślił, że skoro on jest bogiem-imperatorem i wcieleniem zywego Słońca, to jedyna żona, jaka jest dla niego odpowiednia, to personifikacja Rzymu - a kto lepiej ucieleśnia Romę niż westalka?
BTW ten drugi scenariusz wymysliłaś na strasznie fajną YA/paranormal :)
-
Gość: Ćma książkowa, 31.186.238.*
2015/09/17 11:00:50
A finał powinien mieć miejsce, w trakcie uczty kiedy gości zasypano płatkami kwiatów :).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...