Blog > Komentarze do wpisu

Łaska pamięci

Anna Kańtoch, Łaska, Wydawnictwo Czarne, 2016

 

UWAGA - DOŚĆ MORDERCZE SPOJLERY

 

 

Jest tak: od paru miesięcy intensywnie nadrabiam braki w znajomości polskiego kryminału, który do tej pory kojarzył mi się głównie z Joanną Chmielewską, Joe Alexem i Markiem Krajewskim. W efekcie naczytałam się mnóstwa proklamowanych przez różne strony królów i królowych polskiego kryminału (i o tychże królach i królowych - w postaci wywiadów z nimi, artykułów o nich i recenzji ich tekstów także). Doszłam również do pewnego, niespecjalnie dla tych królów i królowych miłego, acz - muszę podkreślić - całkowicie prywatnego zdania.
A mianowicie, że dwie powieści dla mnie najbardziej przekonujące, tak na płaszczyźnie konstrukcji literackiej, jak i budowy samej zagadki kryminalnej, wyszły spod pióra autorów na co dzień pisujących zupełnie inne gatunki prozy. Mówię tu o Jacku Dehnelu (czyli o 1/2 szacownej acz fantazmatycznej krakowskiej matrony Maryli Szymiczkowej) i znanej przecież przede wszystkim z fantastyki Anny Kańtoch. I to o tej ostatniej i jej wydanej w 2016 Łasce chciałabym tu parę słów napisać.

Szczerze mówiąc, sam fakt, że Łaska jest po prostu powieścią kryminalną, stanowi swego rodzaju spojler. Powieść, której dwa wątki dzieją się odpowiednio w połowie lat 80. i lat 50. XX wieku, zaczyna się bowiem jak horror grający z konwencją nieco podobnie, jak serialowe Stranger Things: w malutkim peerelowskim miasteczku wegetuje wchodząca powoli w średni wiek, przeraźliwie smutna i pokopana przez życie samotna nauczycielka. W jej przeszłości czai się ponura tajemnica, taka z gatunku "zaginione dzieci, potwory w lesie, luki w pamięci, miasteczka Twin Peaks". Powieść napisała autorka kojarzącą się powszechnie z fantastyką, której jedna z najnowszych, a dość szeroko komentowanych powieści, Czarne, zaczyna się jak realistyczna(wa) powieść o kobiecie i szaleństwie, a okazuje czym innym. Tak po prawdzie, nie wiedząc, czym gatunkowo jest Łaska, tak gdzieś do 2/3 powieści jednak wypatrywałam leśnych demonów.I dobrze - fakt, że autorka miała dla nas realistyczne rozwiązanie, był pozytywnym zaskoczeniem.

No właśnie: nie było demonów, nie takich z piekła rodem - bo paskudne jednostki ludzkie to i owszem. Leśna historia bohaterki i potwory z jej dzieciństwa miały konkretne, namacalne wytłumaczenie - i to, muszę przyznać, wytłumaczenie bardziej przekonujące niż te proponowane przez Martę Guzowską w Czarnym świetle czy, nie dajcie bogowie, Katarzynę Bondę w kompletnie IMHO chybionej, jak chodzi o motywację postaci, Florystce... Kolejne historie morderstw łączy osoba ich inspiratora/sprawcy, potwory okazują się namacalne, a sposoby zabijania - przygnębiająco ludzkie i paskudne (bo "zmusić kogoś, kto prawie na pewno nie będzie tego pamiętał, by zabił za mnie" to jeden z teoretycznych przepisów na zbrodnię doskonałą...). Generalnie konstrukcja samej intrygi kryminalnej u Kańtoch wydaje się przekonująca i konkretna - a zrobienie główną "śledczą" pozbawionej pamięci o detalach uczestniczki oryginalnych wydarzeń jest o tyle dobrym pomysłem, że pozwala na wgląd w głowę i w emocje głównej bohaterki.

Chwaliłam tu niedawno Katarzynę Puzyńską za sprawne żonglowanie stereotypowymi dla gatunku postaciami. Kańtoch za to chwalić nie będę, bo jej stereotypy niepotrzebne; w Łasce tworzy bowiem bohaterów psychologicznie znacznie bardziej zróżnicowanych, mniej oczywistych, niż byśmy się w klasycznej powieści kryminalnej spodziewali, a i mniej zadłużonych w tradycji gatunku. Wystarczy spojrzeć na główną bohaterkę, Marię, i na to, jak Kańtoch, posługując się narracją z jej punktu widzenia, nienachalnie ale bardzo przekonująco pokazuje nam nieuświadomioną (bo to lata 80. i nikt w miasteczku nie ma cierpliwości do psychologii ani świadomości, czym są problemy takie jak anhedonia czy depresja) wieloletnią depresję bohaterki, która dzień po dniu coraz bardziej blednie i roztapia się w szarzejącym wokół niej coraz bardziej świecie. I, tak po prawdzie, wystarczy porównać Marię z głównym bohaterem powieści Marty Guzowskiej, Mariem Yblem, żeby zobaczyć dość, hmmm, poglądowo, o ile skuteczniej Kańtoch potrafi napisać przekonującą postać osoby z psychologicznymi problemami, starającej się jakoś funkcjonować i czującej, że kontrola powoli wymyka się jej z rąk (BTW rozważam recenzję z pojedynczych tomów Guzowskiej, ale nie wiem jeszcze, czy będę mieć wenę - tam jest strasznie dużo, IMHO, oddzielania ziarna od plew, decydowania znaczy, co warte pochwały, a co nie....).
Ale wystarczy też popatrzeć na pozostałe postacie, w tym - na czarne charaktery powieści (jeżeli w ogóle są takie...) i zobaczyć, jak są nieoczywiste, jak wycieniowane - nawet kiedy, jak w postaci części policjantów, skłaniają się ku pewnym gatunkowym konwencjom.

Do tego Kańtoch ma pomysł na ogranie peerelowskich realiów, której w jej wykonaniu nie są światem ani z Orwella, ani z Barei. Nie ma tu tragedii krzywdzonych opozycjonistów i tłamszonej wolności, ale nie ma też chichów-śmichów ze sztućców na łańcuszkach i kolejek po mięso. Co jest natomiast, to paralela między pustką i biedą zimy roku 1985 w małym miasteczku, a cichą desperacją w pozbawionym choćby odrobiny radości życiu bohaterki. W przywołanym przeze mnie jako skojarzeniu Stranger Things lata 80. są przywołane, by wzbudzić nostalgiczną tęsknotę; Kańtoch nie interesuje nostalgia ani gierki w "jak fajnie było w vintage'owych ejtisach", ona, osadzając akcję w takim czasie i miejscu, wykorzystuje swój świat przedstawiony dla pogłębienia obrazu bohaterki i jej stanu psychicznego. 

Łaska jest napisana m niej osobnym, mniej nieprzewidywalnym językiem niż poprzednia czytana przeze mnie powieść Kańtoch, Czarne; dalej jest to jednak język efektowny i pomysłowy, 'trzymający' czytelnika i ewokujący bardzo wyraziście przywoływane przez autorkę obrazy ponurej zimy w sercu małego smutnego miasteczka i w życiu kobiety, która szuka - żeby móc jakoś żyć dalej - łaski pamięci.

No jeżeli polscy fantaści mają mi pisać takie kryminały, to ja poproszę, żeby zastąpili tych od kryminałów. Byle dobrej fantastyki przy tym nie przestali pisać.

 



niedziela, 04 grudnia 2016, ninedin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...