Blog > Komentarze do wpisu

Wiatr od wschodu

Tu ma być wpis o odcinku 4x02 'Sherlocka', The Lying Detective, ale chyba chwilowo nie będzie, bo sobie zbieram trochę myśli, a trochę szczękę. Będzie na razie kilka myśli w punktach, w kolejności chaotycznej.

 

ZE SPOJLERAMI

 

 


1. Plus: dobrze było widzieć Mary; to, co z nią tu zrobili, potwierdza moje przeczucie, że John Watson jest znacznie bardziej skomplikowany, niż mogłoby się zdawać (dla mnie zawsze jedną z ogromnych zalet tego ujęcia postaci JW był fakt, że on jest równy Sherlockowi, nawet jeżeli jemu samemu się wydaje, że nie). Czy to było całkowicie konsekwentne? Mam wrażenie, po jednym oglądaniu, że nie. Czy było efektowne? IMHO tak.

2. Plus: Toby Jones i to, jak Toby Jones gra. Postać ma napisaną wedle znanych od dawna modeli dla tego typu bohaterów, a potrafi z niej zrobić coś nowego i groźnego.

3. Plus: Cumberbatch i Freeman; bo że to są bardzo dobrzy, kompetentni  aktorzy, to ja wiem z kina i z teatru, a tutaj IMHO byli na najwyższym poziomie swoich umiejętności, obaj w desperacji, każdy inaczej. I robota charakteryzatorów przy Freemanie, żeby pokazać człowieka w cichej żałobie.

4. Podejrzenie: miałam takie nieweryfikowalne wrażenie, że przez sporą część odcinka wszyscy mają wrażenie, że Sherlock podejrzewa Smitha, szacownego człowieka, na punkcie którego ma obsesję, niesłusznie - mniej więcej tak, jak Sherlock Holmes Moriarty'ego w moim ulubionym Prywatnym życiu Sherlocka Holmesa.

5. Plus: Fakt, że dostajemy (czasem krótkie_ scenki z większością postaci ważnych w poprzednich seriach: ma swoje miejsce Molly, Lestrade, ba, nawet Irene A. się pojawia w aluzji (o Irene za moment);

6. Wnioskowanie: wiedziałam, że to będzie siostra! (no dobra, nie wiedziałam, przyśniło mi się, tyle że w moim śnie grała ją Indira Varma); i podejrzewałam, że to może mieć coś wspólnego z tajemniczym telefonicznym romansem Johna (co skądinąd wyjaśnia, czemu jej z nim tak łatwo poszło, on nigdy nie umiał się za bardzo opierać Holmesom);

7. Plus: bardzo ładna gra z imieniem Euros w kontekście uwagi Mycrofta z "Panny młodej" o tym, że wieje wschodni wiatr, który przyjdzie po Sherlocka (Euros to grecki wiatr od wschodu, kapryśny i kłopotliwy). Plus, oczywiście, anegdotycznie przypomina się (inaczej wymawiany) Euros Lyn i jego robota przy I sezonie Sherlocka.
(wiatr od wschodu przyniósł plagi egipskie, ale to już jest mój #classicnerd talking)

8. Plus: bardzo też ładna IMHO gra w splecenie dwóch kanonicznych motywów. W The Dying Detective, opowiadaniu, które dało podstawę temu odcinkowi, Sherlock Holmes symuluje przed m. in. Watsonem śmiertelną chorobę. W paru innych tekstach z kanonu używa na tyle dużo kokainy, żeby zaniepokoić Watsona. Tu na szczęście nie mamy melodramatycznej gry z umieraniem na nieznane wcześniej schorzenie, tylko raczej logiczną kontynuację tego, co było w serialu od początku, a w ostatnich dwóch odcinkach odgrywało znaczącą rolę: do swojej gry Sherlock wybiera, jako zagrożenie życia, igranie z narkotykami.

9. Wielki plus: PANI HUDSON! I Una Stubbs! I to, jak jej Steven Moffat napisał tę rolę, i to, co ona z nią robi.
Oraz, samochód pani Hudson. ASTON MARTIN PANI HUDSON. Oraz, zawartość bagażnika samochodu pani Hudson. Oraz, to, jak ta zawartość tam się znalazła. 

10. Refleksja: emocje. I to, że ten odcinek ma dla trzech głównych postaci męskich migawki o niemożliwych prawie-romansach: Johna z Mary (przecież Mary nie żyje), Sherlocka i Irene (choć to nie romans, nie tak, jak by John chciał rozumieć) i Mycrofta z lady Smallwood (mimo że to Mycroft). Oraz, jak rozczulająco bezczelnie Mycroft wykorzystuje swoje stanowisko, żeby mieć brata na oku.
Oraz: jak rzeczy, które wydają się nie pasować do charakteru (I want you to kill me Sherlocka) okazują się zazwyczaj być zmyłką. Choć ciągle nie wiem, co sądzić o całej wymianie zdań o Irene Adler (ja osobiście najbardziej lubię, jak ona jest takim nie-całkiem-love-interestem, choć tu rozumiem akurat Johna i jego wybuch).

11. Odbicia i powroty. To, jak bardzo John ratujący Sherlocka w szpitalu przez de facto samobójstwem jest odbiciem tego, jak go ratował przed nader podobnym losem w pierwszym odcinku pierwszego sezonu. Nowy początek, wszystko jeszcze raz; no i oczywiście, jak miało być inaczej, skoro Sherlock (no dobra, trochę też Mary) reżyserował (jak w opowiadaniu The Dying Detective) całą sytuację?

12. Podejrzenie, Re: Episode III:

It was worth a wound -- it was worth many wounds -- to know the depth of loyalty and love which lay behind that cold mask. The clear, hard eyes were dimmed for a moment, and the firm lips were shaking. For the one and only time I caught a glimpse of a great heart as well as of a great brain. All my years of humble but single-minded service culminated in that moment of revelation. (The Adventure of the Three Garridebs)

13. Osobista refleksja: właściwe proporcje dramy bohaterów do innych elementów odcinka. Ale jak się w końcu pogodzili, to mi się oczy troszkę spociły.

poniedziałek, 09 stycznia 2017, ninedin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/01/09 02:21:11
Mnie się ten odcinek ogromnie podobał, a bałam się bardzo, bo Moffat. Pani Hudson ukradła odcinek, w każdym razie w jego pierwszej części na pewno :D
-
2017/01/09 09:47:06
Muszę obejrzeć jeszcze raz i napisać sensowniejszą ANALIZĘ - przez noc mi kilka kolejnych punktów przyszło do głowy.
-
2017/01/10 08:26:13
Jeśli nie brać pod uwagę jednego maleńkiego minusika, to podobało mi się absolutnie wszystko. Ale najbardziej chyba to, że film nie mówi "it's time to move on" (pogodzić się ze stratą i wreszcie już rozchmurzyć), bo rozumie, że żałoba i smutek to coś, co trwa, trwa i trwa.
- Is it all right now?
- No.
Może być najwyżej znośnie ("jest jak jest", bo po co miałbym was zanudzać swoim cierpieniem), ale przecież nie "all right".

A ten minusik to za imię siostry. Skoro Sherlock to imię dla dziewczynki, to dziewczynkę Sherrinford też bym jakoś zniosła, ale nazwać córkę Euros tylko po to, żeby trzydzieści lat później ktoś mógł zrobić żart* o wietrze ze wschodu... Na brodę Merlina!

*No, oczywiście poza tym od pewnego momentu musiałaby znosić uwagi w rodzaju: "Euros? Ale jak to Euros? Hahahaha, dali ci imię na cześć waluty?"
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...