Blog > Komentarze do wpisu

Jeszcze 33 razy

... kiedy fantastyka jest kobietą. Kiedy piszą ją kobiety, a ja sięgam i polecam i podpowiadam, że wedle mojego własnego gustu, z miliona powodów, warto.

 


Przywoływana przeze mnie w poprzednim wpisie lista była subiektywna i, jak dla mnie, niepełna - zabrakło mi na niej paru tekstów i autorek, które IMHO zdecydowanie powinny się tam były znaleźć; w oczywisty też sposób nie uwzględniała prozy polskiej. Postanowiłam się ergo wypowiedzieć sama i dołożyć kolejne 33 teksty autorek, które WARTO poznać, z miliona różnych powodów.

W zasadzie jest przewidziany jeden tekst na autorkę i liczą się tylko te dzieła, których nie ma na poprzedniej liście - wyjątkiem są sytuacje, kiedy ktoś (jak np. Le Guin) ma w dorobku nie uwzględnione w poprzednim wpisie ważne teksty w mocno odmiennych gatunkach lub cykl plus ważną rzecz spoza tegoż.

Dobór całkowicie indywidualny. Podkreślę może jeden fakt: to nie jest Lista Samych Arcydzieł, absolutnie nie - to jest lista rzeczy, często obarczonych takimi czy innymi wadami, często niedoskonałych, po które IMHO warto sięgnąć, z bardzo wielu powodów. Część znalazła się w jakimś takim czy innym kanonie, część to rzeczy znaczące dla gatunku/-ów w obrębie fantastyki, część jest charakterystyczna dla jakiegoś zjawiska/momentu/mody literackiej... 

A, i jeszcze jedno: OCZYWIŚCIE, że tu brakuje znaczących postaci i nazwisk z ostatnich lat (i nie tylko). To nie dlatego, że ich nie cenię - to dlatego, że dopiero nadrabiam literackie braki z ostatnich lat (i nie tylko).

Układ nazwisk, jak pewnie widać od razu, alfabetyczny.

 

1. Joan Aiken, The Wolves of Willoughby Chase

Generalnie, na tej liście jest sporo prozy, powiedzmy, YA i dziecięcej, a Aiken to jedna z jej mistrzyń i prekursorek. Tej historii o dwóch kuzynkach i złej rodzinie bliżej chwilami do powieści obyczajowej i przede wszystkim przygodowej, ale elementy historii alternatywnej pozwalają wrzucić ją do pojemnej szufladki z podpisem "fantastyka".

2. Elizabeth Bear, Carnival

Bardzo, bardzo tę powieść cenię, zdecydowanie najbardziej z całej twórczości autorki. Bear udało się stworzyć tu z jednej strony kontynuację, dyskusję i polemikę z klasycznymi tekstami Joanny Russ, z drugiej - napisać konsekwentną i pomysłową space operę z elementami antyutopii i z przekonującymi, wiarygodnymi postaciami.

3. Pat Cadigan, Mindplayers albo Synners

Któraś z dwóch, bo pierwsza IMHO ciekawsza, druga (jako Wgrzesznicy) dostępna dla polskiego czytelnika. Żeby było widać, że kobiety umieją (i umiały od początku, Cadigan to jedna z matek założycielek tego podgatunku) w cyberpunk.?

4. J. C. Cherryh, Downbelow Station

Bo, hmm, mało autorek ma nagrodę Grand Master, prawda? Plus, bo to jest jedna z tych klasycznych autorek SF, które warto znać choćby ze względu na ich rolę w historii gatunku.

5. Susan Cooper, The Dark is Rising

Znowu jesteśmy w rejonach literatury dziecięcej/YA (bo akurat przy tej powieści trudno rozdzielić). Nastrojowy, bardzo brytyjski i odwołujący się twórczo do mniej znanych aspektów legend arturiańskich cykl Cooper o współczesnych angielskich dzieciakach, przed których oczyma coś się zmienia w świecie, moim zdaniem zdecydowanie warto przeczytać.?

6. Celia S. Friedman, The Coldfire Trilogy

Oj no to jest jedna z ulubionych autorek na tym blogu. Bo pisze połączenie SF i fantasy, które do mnie przemówiło. Bo ma ciekawe postacie i twórcze pomysły na świat. Bo oczywiście, że do jej powieści można mieć uwagi, ale chyba bym się czuła jak ostatni  zdrajca (zdrajca, po trzykroć zdrajca), gdybym jej nie uwzględniła.?

7. Kate Griffin, The Madness of Angels

Prawie-najnowsza na tej liście (jak chodzi o moment przeczytania przeze mnie, nie publikacji); za fakt, że mamy do czynienia z niesztampową i pomysłową urban fantasy, napisaną efektownym, odważnym językowo stylem.?

8. Barbara Hambly, Those Who Hunt the Night

Zanim zaczęła się moda na paranormal romance i na kryminalne urban fantasy o zbrodniach w miastach pełnych elfów i wampirów, Barbara Hambly napisała najciekawszą, IMHO, taką powieść: z ciekawymi, nieszablonowymi postaciami, z ujęciem postaci wampira tradycyjnym, ale nie przesłodzonym i nie naiwnie uromantycznionym (acz uromantycznionym, nie oszukujmy się), z ciekawą sprawą, umieszczoną w międzywojennej Brytanii. Bardzo polecam.

9. Laurell K. Hamilton, Guilty Pleasures

Tytuł... hmm, pasuje. Zanim powieści Hamilton stały się eposami o seksie jej superbohaterki ze wszystkim dookoła, były, przynajmniej w pierwszych odsłonach, sympatycznymi i bezpretensjonalnymi kryminałkami o urodziwej pogromczyni wampirów-nekromantce-królowej -łaków wszelkiego rodzaju. Hamilton możemy współwinić za wszechobecne trójkąty miłosne ona-wampir-wilkołak, ale także za popularność pewnego typu bohaterki tego rodzaju urban fantasy - nie byłoby bez niej choćby Dory Wilk, znanej z powieści Anety Jadowskiej.

10. Ginn Hale, Wicked Gentlemen

O, to jest ta najnowsza (w sensie - ledwie co przeczytana) rzecz na mojej liście. I OK, mnie osobiście drugie z dwóch opowiadań, tworzących tę 'powieść', czytało się jak modelowe fanfikowe opko - angst, cierpienie, piękny, udręczony i leczący się z (indukowanego w czasie tortur przez Inkwizycję, jakżeby inaczej) uzależnienia skrzydlaty demon, który zakazaną i namiętną miłością kocha (ze wzajemnością) przystojnego a mrocznego inkwizytora,  ale żaden z nich nie chce przyznać, że łączy ich cokolwiek poza ognistym seksem, wszystko to przy tym opisane prostą trzecioosobową narracją z punktu widzenia inkwizytora. Ale pierwsze, gdzie narratorem jest rzeczony demon (narrator mocno niewiarygodny), więcej jest elementów tworzenia świata, więcej nastroju, a do tego dodana jest całkiem sprawna intryga kryminalna - o, pierwsze mnie wciągnęło. Tekst Hale, summa summarum, podobał mi się chyba najbardziej z całej tej fali takich post-fanfikowych, emocjonalnych, skupionych na erotyce powieści (urban?) fantasy, w rodzaju Sary Monette i jej podobnych.  

11. Nancy Kress, Beggars in Spain

Nancy Kress to jedna z chyba ważniejszych autorek powiedzmy-SF, a Żebracy.. to jedna z jej głośniejszych powieści - punktem wyjścia jest tu jednak zdecydowanie bardziej socjologia niż nauki ścisłe. Co by było, gdybyśmy nagle musieli rywalizować z naszymi dziećmi, które... nie muszą spać? Jak by się to odbiło na społeczeństwie, ekonomii, życiu codziennym? I czy/jak bardzo nasza chęć realizowania się jako jednostki powinna być nadrzędna wobec wymagań życia społecznego?

12. Ellen Kushner, Thomas the Rhymer

Jedna powieść Kushner jest na oryginalnej liście, która zainspirowała ten wpis - dorzucam drugą, jej retelling klasycznej ballady. Razem z Through a Brazen Mirror Delii Sherman pokazują one, jak współczesna fantasy potrafi adaptować ludową tradycję i poezję do swoich celów.     

13. Ursula K. Le Guin, Lewa ręka ciemności

14. Ursula K. Le Guin, Czarnoksiężnik z Archipelagu

Serio, przy tych dwóch tytułach chyba każdy komentarz jest zbędny. Są, bo tak, bo trudno, żeby ich nie było.

15. Lois MacMaster Bujold, The Curse of Chalion

Mnie się podobało, bez jakiegoś szczególnego zachwytu, i nie skusiłam się, jak dotąd, na lekturę sequela, ale wysokie miejsce, jakie ta powieść ma na większości list najlepszych tekstów fantasy ostatnich lat sugeruje, że może warto samemu wyrobić sobie opinię.

16. Andre Norton, Witchworld

Klasyka powieści fantastyczno-przygodowej, planowanej raczej dla młodego czytelnika. Zestarzało się, ale poznać IMHO chyba warto.

17. Anne Rice, The Interview with a Vampire

Ech. No klasyka, odpowiedzialna pośrednio za szał na wizerunek pięknych, udręczonych i seksownych wampirów (ci u Rice są oczywiście bardziej niegrzeczni, niż ci w paranormal romance). NIE ZNOSZĘ tej powieści, ale nie żałuję, że poświęciłam czas na jej przeczytanie.

18. Melissa Scott, A Choice of Destinies

To może być najmniej znany tekst na tej liście - ale jest to też udany, szalenie konsekwentny i przemyślany przykład powieści z gatunku alternative history: Melissa Scott, doktor historii, napisała nam książkę o alternatywnej wersji wyprawy Aleksandra Wielkiego i o jego wojnie w Rzymem, i ja się  nie uczepiłam niewiarygodnych detali!  

19. Johanna Sinisalo, Troll: A Love Story

Prawie dziesięć lat później napisałabym pewnie tę recenzję z linku nieco inaczej, ale poczucie, że Sinisalo udało się zrobić coś inaczej, niż zwykle w fantasy, pewnie by mi zostało. Plus, zawsze warto zajrzeć, co się dzieje w europejskiej fantastyce poza anglojęzycznym kręgiem.  

20. Delia Sherman, Through a Brazen Mirror

Smutna, pomysłowa, oryginalna w swojej kreacji postaci powieść-retelling klasycznej ballady.

21. Jo Walton, Farthing albo Tooth and Claw (UWAGA: nie czytałam Among Others)

Ja mam zawsze jakieś ale do powieści Walton, ale nie na tyle, by nie sięgnąć po kolejną. Tu, ponieważ nie znam tej chyba w ostatnich latach najgłośniejszej, sugerowałabym jedną z dwóch: albo jej kryminał a la Agatha Christie, ale w Europie, w której Hitler zwyciężył (element rozczarowujący - postacie pozytywne, wyjęte z kontekstu i myślące jak dwudziestopierwszowieczni lewicujący intelektualiści) albo Tooth and Claw, jej dziwaczną fantasy of manners ze smokami jako główną rasą inteligentną w świecie a la wiktoriańska Anglia (element rozczarowujący - nieco, hmmm, wydumane). 

22. Isabeau Wilce, Flora Segunda

Wyjątkowo przeze mnie lubiana, pomysłowa i oryginalna powieść YA, z oryginalną bohaterką i ciekawie pomyślanym światem fantasy.  

23. Patricia Wrede, Caroline Stevermer, Sorcery and Cecelia

To jest, że się powtórzę, powieść jak czekolada z pianką - słodka, urocza, lekka i idealna na zimny dzień. Panie, panowie, dwór, sezon, panny, mała przyszła królowa Wiktoria i magia. I czajniczek. 

 

 

A teraz... autorki polskie, dopełniające tę listę do pełnych trzydziestu trzech. Czy są, w skali całego gatunku, tak samo wpływowe i znaczące, jak te powyżej? No nie, oczywiście, że nie. Ale też nikt nie zakładał, że to ma być Lista Największych Arcydzieł i Najlepiej Się Sprzedających Książek Fantastycznych Napisanych Przez Kobiety; co najwyżej - kawałek subiektywnej listy tego, do czego warto zajrzeć i zobaczyć, jak działa. Ergo, dodałam dziesięć polskich tekstów, z której to listy jedna pozycja będzie pewnie, hmm, dyskusyjna - pozwoliłam sobie ją tu umieścić z czysto sentymentalnych, prywatnych powodów.


24. Ewa Białołęcka, Tkacz Iluzji, Naznaczeni błękitem

To nie całkiem jest mój typ fantasy, ale to jest autorka dla polskiej fantastyka tak znacząca i ważna, że dobrze by ją było znać.

25. Anna Borkowska, Gar'Ingawi Wyspa Szczęśliwa

Pierwszy chyba polski tekst fantasy, w sensie gatunkowym, do dziś nie tracący literackich wartości. Chyba starczy za rekomendację.

26. Anna Brzezińska, Wody głębokie jak niebo

27. Anna Brzezińska, Zbójecki gościniec/Plewy na wietrze

Ta pierwsza mnie zachwyciła, ta druga jest częścią jednego z najważniejszych polskich cykli fantasy, wyróżnia się przy tym i stylistycznie, i gatunkowo na tle pozostałych.

28. Aleksandra Janusz-Kamińska, Asystent czarodziejki/Utracona Bretania

Za bycie nową jakością w polskiej fantasy, wprowadzenie do niej nieco innych postaci, innej tematyki i - także - innych dla fantasy inspiracji.

29. Anna Kańtoch, Czarne

Za oryginalność stylistycznego i fabularnego konceptu, i za konsekwencję w jego stosowaniu. Efektem jest powieść niejednoznaczna, niekoniecznie łatwa w odbiorze, wymagająca, ale też satysfakcjonująca, otwarta na wiele możliwych interpretacji.

30. Marta Kisiel, Dożywocie

Bo Marta Kisiel jest humorystycznym odpowiednikiem Sapkowskiego (tego z opowiadań): potrafi łączyć lekkie, parodystyczne chwilami historyjki z nienachalnie sugerowanymi poważnymi tematami, błyskotliwie posługuje się polszczyzną i doskonale się ją czyta. 

31. Małgorzata Kondas, Spór o czarownice i Julia Nidecka, Goniący za słońcem

No to jest ten raczej nieprzewidywalny i nietypowy element: teksty dwóch trochę zapomnianych polskich pisarek SF z lat 80., IMHO warte przypomnienia. 

32. Magdalena Kozak, Nocarz

No więc ja tej książki nie lubię. Znudziła mnie i koncepcyjnie (stroną wampiryczną, jak z Wampira:Maskarady) i językowo. Niemniej - to był swego czasu cykl szalenie popularny i chętnie czytany, w polskiej fantastyce pisanej przez panie pewien kamień milowy i rzecz, która chyba choćby z tego względu zasługuje na poznanie.  

33. Olga Tokarczuk, Księgi Jakubowe

Bo skoro w oryginalnej liście są Atwood, Allende i Lessing, to w zasadzie czemu nie dać tu traktującej motywy fantastyczne w podobny sposób - jako pewne narzędzie literackie - Olgi Tokarczuk. To jest oczywiście ten moment, kiedy powinnam przyznać się szczerze, że nie lubię prozy Tokarczuk: nie trafia do mnie, jest ewidentnie pisana dla innego, niż ja czytelnika; to jednak nie pozwala odmówić jej a) znaczenia (bo jest nagradzana, często czytana, obecna w życiu literackim, b) miejsca na tej liście, choćby dla zobaczenia, jak zaliczana do artystycznego mainstreamu autorka posługuje się konwencjami fantastycznymi. Wybieram Księgi Jakubowe, choć pewnie spasowałyby tu i inne jej powieści - ta jest dlatego, że jej zestawienie z Domem dusz Allende pozwala zobaczyć, jak inaczej obie autorki bardzo podobną rzecz - umieszczają elementy fantastyczne w powieści mającej charakter sagi rodzinnej, a odwołującej się, w metodzie pisarskiej, do realizmu magicznego.

OK. Mamy 33 z oryginalnej listy i 33 tu zamieszczone - może by następne 33 ułożyć wspólnie, w komentarzach?

sobota, 18 marca 2017, ninedin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/03/18 18:17:05
Pozwolę sobie zadać pytanie, czy szanowna Ninedin czytała "Idź i czekaj mrozów" Marty Krajewskiej. Bo osobiście uważam, że warto i chętnie poznałabym opinię.;) (w swojej osobistej liście bym ją zamieściła gdzieś pomiędzy Brzezińską - bo klimat podobno podobny, nie wiem, nie znam Twardosęka - a Janusz - bo jednak chyba warsztatowo bliżej).
-
2017/03/19 00:27:40
Nie, jeszcze nie znam, mam już kupione, ale chwilowo wciągnęła mnie "Expanse".
-
2017/03/25 20:37:48
Świetny pomysł, chyba zmałpuję na swoim blogu :) Niedawno przeczytałam "Idź i czekaj mrozów" i myślę, że umieszczę Martę Krajewską na swojej liście. Gdybym szukała porównań z Brzezińską, to wskazałabym nie na Sagę o Twardokęsku, ale "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny". W obu tych książkach powtarza się wiele motywów - tytułowe doliny, które wcale nie są takie zaściankowe, za jakie chciałyby uchodzić; główna bohaterka - wiedźma lub opiekunka, w każdym razie kobieta pozostająca w bliskim kontakcie z siłami nadprzyrodzonymi. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Jako znaczącą różnicę wskazałabym fakt, że Wilcza Dolina Krajewskiej jest o wiele mocniej zainspirowana mitologią słowiańską. Ale obie książki są godne polecenia.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...