Blog > Komentarze do wpisu

20 lat później, czyli Harry i ja

Mija dziś (dobra, długo się pisało, minęło wczoraj) 20 lat od brytyjskiej premiery I tomu cyklu JK Rowling o Harrym Potterze (a jakbyście zapomnieli, media społecznościowe wam przypomną). Ponieważ cykl Rowling jest ważnym zjawiskiem w sporym kawałku mojego życia, pozwolę sobie dzisiaj, z rocznicowej okazji, na dwadzieścia punktów, każdy inny, o Harrym Potterze.
Tyle razy w życiu pisałam o Potterze naukowo, klarownie, wedle porządku i z przypisami, że tym razem będzie luźno, osobiście, anegdotycznie i bez ładu i składu. I bez wniosków.

 


1. POCZĄTEK. BRAT.

Kupiłam I tom Pottera po angielsku jakoś koło 1998. Zaczęłam czytać - i jednocześnie tłumaczyć a vista dziewięcioletniemu wówczas Tomkowi, mojemu najmłodszemu bratu (ja byłam po studiach). Czytaliśmy sobie nocami (często-gęsto czekając, aż rodzice pójdą spać i siedząc do północy) i przeczytaliśmy tak, w sumie przez lata, 4 tomy, póki nie wyjechałam na studia do Anglii. Mam takie ciche wrażenie, że część tego, że się z Tomaszem, dziś dorosłym, do dziś świetnie dogadujemy, urodziła się wtedy z tego wspólnego czytania.

2. KONIEC

2007, wakacje. Przyjeżdżam do mojego krakowskiego mieszkania. Sprzątam. Kupuję arbuza, dobrą herbatę i składniki na szybkie spaghetti. Jadę do Empiku odebrać zamówioną książkę. Zamykam się w domu z zapasami i czytam, czytam, czytam.... płaczę.... czytam. Aż nie skończę, bez przerwy, bez snu.

3. KARIERA

Napisany w czasie moich studiów w Oksfordzie artykuł o zaklęciach łacińskich w tomach I-IV był jednym z moich pierwszych tekstów o antyku i popkulturze. Jego pierwsza wersja ukazała się w oksfordzkim czasopiśmie studenckim i na krótką chwilę dała mi może nie sławę, ale, hmmm, rozpoznawalność w pewnych kręgach (plus, woow, jaką miałam dyskusję z jedną panią arameistką o możliwych znaczeniach Avada Kedavra!).

4. ŁACINA

Łaciny i antyku jest w Potterze dużo - i dużo więcej, niż się wydaje z samych imion i zaklęć. Napisałam o tym parę artykułów, książkę, o której więcej później, i parę odczytów, z którymi objechałam, na życzenie, biblioteki i szkoły w połowie Polski. A, i o łacińskim przekładzie pierwszych dwóch tomów też napisałam.

5. I GREKA

Jest też przekład starogrecki I tomu, na którego genialność nie mam słów, serio. Rewelacyjnie wystylizowany na prozę II w. n.e., z efektownie przełożonymi nazwami i imionami i z ambitnym zamiarem, żeby rzecz była zrozumiała dla Greka z tamtych czasów, gdyby go jaka TARDIS w nasze czasy zawlokła. I z obłędnym pomysłem na przetłumaczenie nieprzetłumaczalnego na grekę klasyczną imienia Voldemorta.

6. TRAGEDIA

Pamiętam jak dziś, jak pomyślałam, czytając Goblet of Fire, że historia rodu Crouchów jest jak z tragedii. Jak z jakiejś Orestei, jako żywo. Ech, ale miałam satysfakcję, kiedy otwarłam Deathly Hallows!

Oh, the torment bred in the race
The grinding scream of death
And the stroke that hits the vein
The haemorrhage none can staunch, the grief,
The curse no man can bear.
But there is a cure in the house
And not outside it, no,
Not from the others, but from them,
Their bloody strife. We sing to you,
Dark gods beneath the earth.
Now hear, you blissful powers underground ?
Answer the call, send help,
Bless the children give them triumph now.


(przeł. Robert Fagle, i jaki to jest dobry przekład!)

7. OSZUSTWO

No, może nie całkiem oszustwo, ale wykorzystanie pozycji na pewno. Mniej więcej na etapie początków naszej wiedzy o Remusie Lupinie założyłam się ze wspomnianym wcześniej małoletnim bratem, że Lupin jest wilkołakiem.
Tomek, lat 10, nie miał prawa wiedzieć, co wiedziała magister filologii klasycznej: kim w zasadzie MUSI być facet, który znika co jakiś czas, ma nazwisko wywodzące się od łacińskiego lupus, 'wilk' i na dodatek odziedziczył imię po człowieku wychowanym przez wilczycę....
(podobnie zresztą jest z Syriuszem Blackiem - tu się przy pewnej dozie klasycznej wiedzy też da zgadnąć, że to on jest czarnym psem; jak ktoś chce wyjaśnień, pytać w komentarzach).

8. PANI I TE JEJ POTERY

... czyli mój profesor, który za wszelkie moje opóźnienia w pracy naukowej winił moje namiętne pisanie notek i noteczek o popkulturze (jeszcze gruuubo przed blogiem, ze sześć zeszytów tego mam).

9. ILE POTTERÓW MAM W DOMU

Całość cyklu po angielsku plus pierwsze wydania Quiddich Through the Ages, i Fantastic Beasts... plus The Tales of Beedle the Bard. Plus tomy I-II po łacinie, tom I po starogrecku, tom III po nowogrecku, tom I po francusku i niemiecku. Rodzina (brat) ma komplet wydań polskich. Plus, yeah, mam na DVD wszystkie filmy potterowe (i w planach dokupienie Fantastic Beasts). Nie, nie mam Przeklętego dziecka - jeszcze.

10. PRZEKLĘTE DZIECKO

Całkiem mi się, przy wielu wadach, podobało.

11. JAK INDOKTRYNOWAŁAM NAJLEPSZĄ PRZYJACIÓŁKĘ

Hi hi, to było kilkanaście lat temu i nikt tego nie pamięta, ale moja najlepsza przyjaciółka była przez spory kawałek czasu w awangardzie antypotterowej krucjaty (bo to Zła Literatura, nie - bo Zło). Jakoś tak potem jej przeszło (ale to nie tylko moja zasługa, głównie chyba smoków w filmowej IV części). Choć, nie powiem, pochlebiam sobie, że może jedna czy druga rozmowa, w której rozprawiałam się z jej, hmmm, wątpliwościami, może pomogła (disclaimer: nie chodzi o to, że każdy musi lubić i nie można mieć wątpliwości - dajcie spokój, ja nie lubię paru rzeczy powszechnie kochanych, na czele z Firefly - tylko o to, że jak się z czymś walczy, to dobrze walczyć z tekstem, a nie z własnymi chochołami).

12. FILOLOGIA

Napisałam o HP kilka artykułów naukowych, wygłosiłam parę odczytów (w tym jeden raptem parę miesić i mam w domu całkiem sporo mniej więcej naukowych książek tak czy inaczej z powieścią Rowling powiązanych. Aha, i jeszcze - niewydaną książkę.

13. TA NIESZCZĘSNA KSIĄŻKA

Co ja będę się powtarzać.

14. MIŁO SIĘ OGLĄDAŁO

Całkiem lubię Potterowe filmy; nie żebym była ich jakąś namiętną fanką, ale doceniam wizualną urodę i nader przyzwoite aktorstwo. Jakże nieprzewidywalnie, zdecydowanie najbardziej lubię film nr 3, w reżyserii Alfonsa Cuaróna (i to nawet nie będąc w 100% przekonana wyborem Davida Thewlisa do roli Remusa).?

15. I MIAŁO ŁADNĄ MUZYKĘ

Temat Harry'ego Pottera jest jednym z tych fragmentów muzycznych napisanych przez Johna Williamsa, które od lat nie dają mi spokoju i ciągle się na moich różnych playlistach przewijają.

16. POSTACIE: DUMBLEDORE

Trzy postacie, za które JK Rowling ma u mnie gigantycznego plusa: człowiek, którego poznajemy jako dobrego mędrca, potem śledzimy, jak się zmienia opinia głównego bohatera o nim, a potem dowiadujemy się, jak to było z jego hybris, upadkiem i pokutą....

17. POSTACIE:  SNAPE

...i człowiek, który nie przestaje być, hmm, paskudną ludzką jednostką (wiecie co, wystarczą mi zęby Hermiony i dręczenie Neville'a), a mimo to mu współczujemy (bo nie miał fajnie w życiu) i nie mamy chyba wątpliwości, że stoi po dobrej stronie. W ogóle, napisanie w powieści młodzieżowej zdecydowanie niejednoznacznego (i nie mhrocznie ślicznego i rzekomo niejednoznacznego, to się nie liczy) bohatera to jest spora odwaga, a akurat Rowling IMHO świetnie wyszło. 

18 POSTACIE: DOLORES

No i wyszło jej napisanie autentycznego, przerażającego i serio groźnego potwora - i nie, nie mówimy o Voldemorcie.

19. I WYBRAŃCY, NIE ZAPOMINAJMY O WYBRAŃCACH

To, za co zdecydowanie lubię cykl Rowling, to jest też to, jak potraktowała kwestię przepowiedni i wybrańca z jednej, a autentycznego wyboru danego bohaterom - z drugiej. No i Neville Longbottom (wstaw serduszka).

20. NIE LUBIĘ

Tak, jest całkiem sporo rzeczy, które mnie w powieściach Rowling nie zachwycają, ale jakoś nie zmniejszają mi one ani sentymentu, ani przyjemności z lektury.

wtorek, 27 czerwca 2017, ninedin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/06/29 17:14:00
Ja zacząłem czytać też w okolicach 1998-99. Z początku połknąłem pierwsze tomy po polsku, ale potem niecnie wykorzystywałem kolegę, który sprowadzał z Anglii zaraz po premierze. Co prawda musiałem czekać, aż przeczyta on i jego dwójka rodzeństwa, ale w sumie i tak zawsze było to bardzo szybko. Wciągnąłem swoje młodsze siostry, które potem czytały na forach fanowskie tłumaczenia kolejnych części. Do dziś się dziwię, że nic im nie zespoilowałem. Bywałem wrednym bratem, a tu zachowałem się fair.
-
2017/07/03 20:03:25
Będąc młodą bibliotekarką w Poznaniu przyszedł do nas wydawca Harry'ego i w związku z tym cała Biblioteka Raczyńskich dostawała dla swoich rozlicznych filii egzemplarze darmowe - jeszcze przed oficjalnym wydaniem :) Pamiętam że w piątek dostaliśmy a bodaj w poniedziałek była premiera. I oficjalnie dostałyśmy pozwolenie od naczalstwa żeby eee.. zlekceważyć biurokrację, wpisać po prostu do inwentarza i od poniedziałku na półki. I wiozłam te książki w torbie tramwajem i uchyliłam tej torby tylko odrobinkę, żeby POPATRZEĆ. I na cały tramwaj rozległ się okrzyk Mamo!! MAMO!!! TA PANI MA NOWEGO HARREGO!!!!!!! Żadna ilość wykrzykników nie odda emocji tego okrzyku. Na szczęście to był już mój przystanek. Wzięłam jeden egzemplarz do domu na weekend wiedząc doskonale, że muszę zdążyć przeczytać i w poniedziałek oddać (20 lat to już przedawnienie chyba?) Co więcej wiedziałam, że będę musiała go przeczytać na głos, bo mój mężczyzna też chciał wiedzieć co się dzieje. No i ja czytałam a on herbatę donosił. I oczywiście to musiał być Zakon Feniksa, najgrubszy tom w serii. Chrypką to przypłaciłam epicką, ale warto było.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...