Blog > Komentarze do wpisu

Sherlock Holmes i życie jako teatr

The Scarlet Claw, reż. Roy William Neill, scen. Paul Gangelin, 1944

 

Zaczyna się ten film jak klasyczna ghost story: niewielka parafia, obok elegancki stary dom, w nim lord i lady, a do tego duchowny i tajemnicza śmierć pani domu. I rzekome duchy i upiory. Akcja tym razem ewidentnie dzieje się w Kanadzie, ale wielkiej różnicy to nie robi – wszystko i tak wygląda jak brytyjska prowincja z powieści gotyckiej. Ach, i wioseczka nazywa się La Morte Rouge i ma legendę o potworze, jakby kto jeszcze wątpił w niesamowitość całej tej historii.

 

Watson pije z Francuzami Kanadyjczykami


Gdzie ja byłam? Aha, posiadłość. Pan domu, lord Penrose, jest nieobecny – przebywa w Montrealu na konferencji o zjawiskach nadnaturalnych, gdzie debatuje z niejakim Holmesem, Sherlockiem, o istnieniu/nieistnieniu tychże zjawisk.  On sam w nie wierzy, Holmes, przewidywalnie, nie. Dyskusja robi się nieprzyjemna, a potem jeszcze przychodzi telegram, z którego wynika, że pani domu nie żyje, ewidentnie zabita przez upiora…

Wokół tego konfliktu i wokół kwestii niesamowitości zbudowane jest zawiązanie akcji – Holmes, otrzymawszy już po śmierci lady Penrose telegram od niej z prośbą o pomoc, mówi do Watsona Po raz pierwszy zostaliśmy zatrudnieni przez zmarłą. Dodajmy jeszcze, że po scysji z mężem zmarłej ten nie ma najmniejszej ochoty na udział tego ohydnego sceptyka Holmesa i jego popychadła Watsona w śledztwie. Panowie trafiają do miejscowej oberży, gdzie jest miła dziewczynka i jej ponuro niemiły ojciec (którego Watson ostro ruga za uderzenie córki, punkt dla Watsona). Pan Journet, oberżysta, może być niemiłym typem, ale podobnie jak zmarła wcześniej lady Penrose, takie i on ma ponure przeczucia dotyczące własnego losu.  

 

Paul Cavanagh (1888 - 1964): prawnik, policjant i żołnierz, który został aktorem (a w The Scarlet Claw zagrał spirytystę, lorda Penrose'a


W okolicy wszyscy wierzą w potwora, ale z badań Holmesa powoli zaczynają wyłaniać się strzępy innej historii. Czy jest istotne, że późniejsza lady Penrose była w młodości znaną aktorką, która nagle zniknęła  bez wieści? Czy rany zadane przez wilkołaka nie wyglądają podejrzanie podobnie do tych będących skutkiem uderzenia ogrodniczymi grabkami o ostrych zębach? I czym jest potwór, czający się rzekomo na bagnach w okolicy La Morte Rouge?

Kanadyjczycy w zasadzie utożsamieni są tu z Francuzami, co daje asumpt do licznych scenek z akordeonem, pojedynczymi zwrotami po francusku i Watsonem usiłującym znaleźć się wśród dziwnych obcych. Watson, oczywiście, robi w tych scenkach za comic relief, zwłaszcza kiedy razem ze wszystkim iw tawernie troszeńkę nadużywa wina. W tym czasie bez wiedzy przyjaciela Holmes zajmuje się szukaniem nie-potwora na mglistych bagnach, w takt upiornego bicia dzwonów kościoła…  Oczywiście Watson, dowiedziawszy się o tej eskapadzie, rzuca się na pomoc i oczywiście obaj, doktor i detektyw będą mieć okazję zobaczyć ognistą, upiorną postać (Marku Gatissie, re: The Hounds of Baskerville, na Ciebie patrzę). Holmes oczywiście szybko odkrywa, że zamiast nadnaturalnego ognia mamy fosfor, ale potem nieomal wyznaje lordowi Penrose’owi, że wierzy w upiory – wszystko to oczywiście dlatego, że od początku to jego podejrzewa o zaaranżowanie morderstwa żony…. Bardzo fajnie jest ten mini-wątek poprowadzony - Holmes na tyle nie lubi zarozumiałego spirytysty, że pozwala, by przez moment ta antypatia przysłoniła mu fakty. No dobrze, nie trwa to długo - wkrótce nasz detektyw jest już na właściwym tropie, szukając tym razem podpowiedzi w przeszłości lady Penrose...

Kluczowe dla rozwiązania akcji okazują się nie duchy i upiory, a zapomniane tragedie i dawna aktorska kariera zarówno pani domu, jak i jej zabójcy. Giną dwie ofiary, trzecia cudem umyka śmierci – a wszystko to z rąk człowieka o wielu twarzach, który zmienia tożsamości jak rękawiczki i którego widzimy na ekranie od początku, choć od tym nie wiemy.

To jest – po słabszej Spider Woman – znowu bardzo przyzwoita historyjka kryminalna, z pretekstową (i podsumowaną patetycznym cytatem z Winstona Churchilla) Kanadą, z błyskotliwych Holmesem i mocno w tym akurat odcinku komicznym Watsonem. Zdecydowanie do obejrzenia.     



wtorek, 23 stycznia 2018, ninedin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...