Blog > Komentarze do wpisu

Mitologia: prześladowczynie i ofiary

Witam serdecznie wszystkich coraz tu rzadszych odwiedzających (nie narzekam, sama się prosiłam - dawno nie było nic nowego; to nie jest dobry rok dla bloga).  Dzisiaj jednak wróciłam, ponieważ zadano mi pytanie wprost. Pytanie (zadane przez Ysabell) brzmiało:

Jak często w Grecji i Rzymie to boginie siłą lub podstępem wykorzystują śmiertelników (albo i śmiertelniczki)?

Zaczęłam pisać długi komentarz na fejsbuku, po czym doszłam do wniosku, że a) byłby to naprawdę dłuuuuugi komentarz, b) może by tak reanimować na moment bloga?

 

 	 Anne-Louis Girodet de Roussy-Trioson  (1767?1824)

Anne-Louis Girodet, Sen Endymiona (1791)

 

I teraz tak: zanim zaczniemy, zróbmy sobie parę uwag teoretycznych, OK? Po pierwsze:  Grecy, przy całej tej pośredniej, stojącej między bogami a ludźmi grupie, jaką byli półboscy herosi, mieli bardzo dużą świadomość odrębności człowieka i boga. To nie znaczy, że bogowie nie podlegają np. etycznej ocenie (przez ludzi i przez innych bogów) - bo podlegają, jak najbardziej. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że jak bogowie chcą wobec ludzi użyć przemocy, to jej użyją.Ten fakt nie podlega dyskusji ani protestom: jest częścią ładu świata.

Po drugie: w związku z tym opowieści o tym, jak bogowie - a konkretnie boginie, bo o nie było pytanie - robią paskudne rzeczy śmiertelnikom, jest mnóstwo. Hera, zmuszająca Heraklesa do zabicia żony i dzieci. Atena, oszukująca Rezosa, by wydać go na śmierć. Afrodyta, każąca Mirrze pożądać własnego ojca.

Tyle że pytanie do mnie padło w kontekście - konkretnie - gwałtów i seksualnego wykorzystywania. A jako że zamierzam tu napisać wpis na blogu - a nie kilkusetstronicową książkę, na co by mi niewątpliwie wystarczyło materiału bez tego ograniczenia - to do tych przypadków zamierzam się ograniczyć.

Zacznijmy my może od pierwszej historii, jaka mi przyszła do głowy w związku z tematem: od Selene i Endymiona.

Antonio Canova, Endymion

Antonio Canova, Endymion, 1819-22

Endymion jest ciekawy z kilku powodów. Po pierwsze, nie do końca mieści się w kategorii najbardziej oczywistej, jak chodzi o umieszczanie w niej mężczyzn wykorzystanych przez greckie boginie, a więc w kategorii młodzieńców. Większość związanych z nim mitów wskazuje, że Endymion, kojarzony w różny sposób z Elidą (uchodził za tamtejszego pasterza, astronoma albo królewicza/króla) zdążył, zanim zasnął na wieki w jaskini na górze Latmos w Azji Mniejszej, zdążył doczekać się z żoną* kilkorga dzieci - i to co najmniej nastolatków, nie maleństw: jedna z wersji mitu mówi o tym, że posłał synów do Olimpii, by miejsca, jakie zajmą w igrzyskach, zadecydowały o tym, który z nich będzie następcą tronu. Wedle reguł olimpijskich, oznacza to, że najmłodszy z nich musiał mieć co najmniej 12-13 lat.  To z kolei wedle Greków oznaczało, że Endymion - biorąc pod uwagę typowy wiek zawarcia małżeństwa w greckiej tradycji - powinien być postrzegany jako co najmniej trzydziestolatek, a po prawdzie - raczej jako ktoś bliższy trzydziestego piątego roku życia.  Przy czym żeby było jasne: nie próbuję powiedzieć, że małżeństwa starożytnych herosów kierowały się takimi samymi zasadami, jak w klasycznych Atenach - tylko raczej, że kiedy autorzy klasyczni myślą o Endymionie, to w tych kategoriach wiekowych będą go, z racji własnego doświadczenia, postrzegać. 

No ale przechodząc do Endymiona i Selene: klasyczna wersja mitu mówi, że Endymion był tak urodziwy, że bogini księżyca, Selene, zobaczyła go kiedyś, śpiącego w grocie w górach. Zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia i jakoś tak się stało, że król bogów i kochanek Selene, Zeus, zesłał na mężczyznę wieczny sen. Poprzednie zdanie nie jest ironiczne - źródła, wbrew temu, co możemy wyczytać u Parandowskiego, niekoniecznie chcą widzieć w śnie Endymiona fakt wymuszony przez Selene (więcej o tym później).
Bogini przychodzi przyglądać się obiektowi swojej fascynacji - i nie tylko przyglądać, bo uśpiony Endymion został ojcem jej pięćdziesięciu córek (i, w niektórych wersjach, jedynego syna, Narcyza).

W naszych współczesnych kategoriach czyny Selene trudno byłoby uznać za cokolwiek poza wykorzystywaniem; w mitologii mają one dodatkowo jednak pewien aspekt, powiedzmy, symboliczny. Te pięćdziesiąt córek Selene i Endymiona to personifikacje pięćdziesięciu miesięcy księżycowych (Selene), które wyznaczają okres olimpiady, czyli przerwy między igrzyskami w Olimpii w Elidzie (ojczyźnie Endymiona). Tego typu kalendarzowych spekulacji opartych na uosobieniach jest w mitologiach, nie tylko w greckiej, całkiem sporo.

A jak już mowa o motywacjach i ocenach: istnieją trzy inne wyjaśnienia snu Endymiona. W jednej z nich (Hezjod, "Katalog kobiet", VII w. p.n.e.) Endymion jest synem Zeusa; ojciec w dowód miłości pozwala mu wybrać moment i sposób śmierci, Endymion prosi, by mógł, będąc w kwiecie wieku, zasnąć na zawsze spokojnie w ukrytej przed światem jaskini. W tej wersji  Selene i jej erotyczne zapędy się nie pojawiają. W innej wersji (późnoantyczny leksykon "Sofiści na uczcie") sen na Endymiona zsyła zakochany w nim bóg snu, Hypnos. W najciekawszej chyba opowieści, znanej tylko z późniejszych streszczeń, ale pochodzącej z VII w. p.n.e. (od półmitycznego poety Epimenidesa) to Endymion poprosił o uśpienie go na wieki; zakochał się bowiem szaleńczo w królowej bogów, Herze, nie umiał zwalczyć miłości i pożądania, a jako pobożny człowiek nie chciał w żaden sposób dopuścić się wobec bogini żadnej zniewagi (a mitów pt. "śmiertelnik próbuje zgwałcić boginię" jest całkiem sporo, wbrew pozorom). 

 

Zostawiając teraz Selene i Endymiona, przyjrzyjmy się jeszcze kilku historiom, w których to bogini/nimfa dopuszcza się jakiegoś rodzaju erotycznego przymusu/przemocy wobec mężczyzny. W tym przypadku nasi mężczyźni będą należeć do bardzo specyficznej grupy wiekowej, a mianowicie - młodzieńców.  

Młodzieńców dotyczą w tradycji greckiej nieco inne prawa i ograniczenia, niż dojrzałych mężczyzn; jest to bardziej znaczące, gdy mówimy o relacjach męsko-męskich, ale  przypadku bogiń też ma znaczenie. Podkreśla mianowicie fakt, że w takiej relacji istnieje zazwyczaj nierówność - a tu, nietypowo, układ wskazuje wyraźnie na przewagę kobiety.

Weźmy trzy przykłady. Attisa i Kybele, Dafnisa i Afrodytę (w wersji znanej z Teokryta) i, w końcu, Hermafrodyta i nimfę Salmacis. Ponieważ zdecydowanie NIE piszę tu książki o mitologii, pozwolę sobie opisać te historie pokrótce. Akurat tak się składa, że mity o Attisie i o Dafnisie są mocno skomplikowane i mają po kilka mocno ze sobą sprzecznych wersji. Te warianty, które nas tu interesują, są następujące:

Dafnis w Idylli I Teokryta ukazany jest jako umierający. Nie znamy powodu, ale wiemy, że ma to coś wspólnego z Afrodytą; bogini przychodzi do umierającego pasterza, by pokazać swoją nad nim władzę. Dafnis ostro wypomina jej skrzywdzonych kochanków - Adonisa, Anchizesa - i odmawia uznania jej władzy; woli umrzeć, niż się jej poddać. Cała ta scena, w zaskakujący sposób przypominająca scenę z Gilgamesza, wyraźnie wskazuje, że Afrodyta jest tu traktowana jako bogini okrutna i kapryśna, która śmiertelników bierze i odrzuca, jak się jej zachce. Podobna wizja bogini jest zresztą obecna w Hipolicie Eurypidesa, tyle że tam nie chodzi o seks; przynajmniej nie osobiście Afrodycie. 

Attis z kolei - Attis to jest jedna z najbardziej ponurych mitologicznych historii, przynajmniej w jej grecko-rzymskiej wersji. Najszersza wersja mitu (i nie mówimy tu o Katullusie, Katullus wymyśla ten mit od początku; opowiadam Wam kompilację kilku wersji, w tym - Owidiusza) widzi w nim młodziutkiego syna/kochanka/kapłana - czasem dwie lub trzy z tych rzeczy naraz - bogini Kybele/Rei, matki bogów. Attis przysięga jej wieczną miłość i wierność, obiecując, że pozostanie jej wiecznym chłopcem. Ale niestety - zakochuje się/zostaje zmuszony do małżeństwa z młodą kobieta imieniem Ia, Fiołek. Na ślub w charakterze złej wróżki wpada bogini i sprowadza uniwersalne szaleństwo: niedoszły teść Attisa popełnia samobójstwo, zabija/kastruje się większość gości, a Attis umiera z upływu krwi po akcie autokastracji. Bogini w momencie żalu robi - no, jedną z licznych rzeczy, które jej tu różne wersje przypisują: albo unieśmiertelnia Attisa, albo obiecuje jego wskrzeszenie, albo tworzy fiołki z łez umierającej z rozpaczy Ii... Dla nas ważne jest to, że schemat Attis-Kybele to chyba najbardziej jaskrawy przykład znanej także z kilku innych modeli relacji między boginią a młodzieńcem, gdzie to ona rozdaje wszystkie karty i rządzi niepodzielnie - ciałem, życiem i śmiercią kochanka.    

Na koniec rzućmy jeszcze okiem na jeden schemat mityczny, w którym to kobiety dokonują porwania i implicite gwałtu na młodzieńcu: a mianowicie na motyw porwania przez nimfy. Tu też jest kilka wariantów. Jeden, bardzo typowy, to motyw Hylasa i nimf. Młody i znany z urody kochanek Heraklesa został porwany przez nimfy do ich źródła i to z powodu poszukiwania go Herakles opuścił Argonautów, z którymi oryginalnie wybrał się na wyprawę. Innym wariantem tej historii jest opowieść o Hermafrodycie i Salmacis.

Hermafrodytos, syn Afrodyty i Hermesa, był - streszczam tu wersję Owidiusza - młodym chłopcem o niezwykłej urodzie. Salmacis natomiast, nimfa źródła w pobliżu Halikarnasu, była jedyną z sióstr, której nie interesowała służba Artemidzie; wręcz przeciwnie, Salmacis uwielbiała kąpiele, pielęgnację włosów, troskę o własne ciało. Lubiła też być podziwiana, a za obiekt własnego podziwu wzięła sobie niespecjalnie zainteresowanego a) nią, b) seksem Hermafrodyta. Kiedy chłopak w upalny dzień niebacznie postanowił ochłodzić się w jej źródle, objęła go znienacka ramionami i nogami, po czym zaczęła błagać bogów, by pozwolili im pozostać w tej postaci już na zawsze. Czego się chyba nie spodziewała, to tego, że bogowie uczynią ich jedną dwupłciową istotą. Sam Hermafrodytos, zrozpaczony po przemianie, przeklął źródło Salmacis, które odtąd, według znanej starożytnej legendy, sprowadzało na pijących jego wodę/kapiących się w nim mężczyzn impotencję. 

Śpiący Hermafrodyta, LuwrŚpiący Hermafrodytos, odrestaurowana marmurowa rzymska kopia powstała na podstawie dwóch hellenistycznych oryginałów; Luwr.

 

Czy tych przykładów jest dużo? Całkiem sporo, jakby je zsumować. Całkiem niewiele, gdy porównać z czynami ich braci, ojców i kuzynów. Warto też pamiętać, że nasza etyczna ocena takich zachowań - wszelkich zresztą - bywa nieco inna od tej greckiej.

Aha, no i gdybyście chcieli opowieść o greckich odpowiednikach żony Putyfara, jak najbardziej śmiertelnych - to ja się polecam na przyszłość.

 

 

* jest N+1 wersji imienia i pochodzenia żony Endymiona. Niektórzy uważają ją za najadę (nimfę wodną), której imienia nie znamy, inni - za śmiertelniczkę. W grę wchodzą Chromia, prawnuczka Deukaliona i Pyrry (pierwszej ludzkiej pary po potopie), nieznana skądinąd Asterodia albo córka herosa Arkasa, wnuczka Zeusa, Hyperippe.  Imię żony Endymiona, a i po prawdzie jej postać, nie mają wielkiego znaczenia w kontekście wątku Endymiona i Selene, ale ja a) lubię mityczne genealogie i wspominanie o nawet trzeciorzędnej wartości postaciach, b) nie lubię potem szukać w panice, jak się jakaś postać, czyjaś mityczna żona i córka, nazywała.

 

środa, 04 lipca 2018, ninedin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/07/04 21:40:34
Kefalos i Eos?
-
Gość: rob, *.dynamic.gprs.plus.pl
2018/07/05 00:22:22
wniosek nasuwa się jeden nie warto być zbyt ładnym/przystojnym ani chybi sprowadzi to kłopoty na nas zwłaszcza jak wpadniemy w oko jakiemuś bogowi lub bogini albo nimfie ;))
-
2018/07/06 15:03:44
Trudno mi skomentować w jakikolwiek konstruktywny sposób, ale chciałem zostawić ślad, by pokazać, że czytam. Świetny wpis. Howgh!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...