Blog > Komentarze do wpisu

Sława i Chwała

Przemysław Zańko, "Chwała", NF 10/2018 (do znalezienia także tutaj)

 

Wychodzi na to, że nie ma to jak zadać mi pytanie wprost. Dzisiaj takie pytanie padło w dyskusjach związanych z nominacjami do Nagrody im. Janusza A. Zajdla za rok 2017 i dotyczyło opowiadania Przemysława Zańki "Chwała".  Padło, konkretnie, po moim oświadczeniu, że tekstem Zańki jestem zachwycona.

No i było jak poprzednio: zaczęłam pisać komentarz, zrobił się z niego dłuuuugi komentarz, a potem okazało się, że może lepiej zrobić z tego wpis. Innymi słowy - przedstawiam mini-wpis z odpowiedzią na pytanie "Co właściwie takiego mi się w tym tekście aż tak podoba".

 

Alice and Martin Provensen, Achilles

Alice i Martin Provensen, "Achilles" (ilustracja do Iliady)


"Chwała" Przemysława Zańki jest - najkrócej mówiąc - przetworzeniem fragmentu Iliady, a raczej - swoistym do niej sequelem. Osadzona w dziwacznych steampunkowych realiach, mówi o spotkaniu między rzekomą wieszczką a rzekomym wojownikiem. Wieszczka jest inżynierem. Wojownik jest dzieckiem. Wieczna wojna szaleje dookoła nich.

Co mnie w tym tekście ujęło? Pozwólcie, że ujmę to w trzy cztery główne punkty.

1. Punkt pierwszy: antyk.

Jasne, to jest ten prosty punkt: jestem klasyczką, która ma fioła na punkcie popkultury, co mi się ma tu nie podobać. Ale tu jest trochę bardziej skomplikowane. Bo, owszem, tekst Zańki się wprost i pomysłowo odnosi do klasycznej tradycji, a konkretniej - do "Iliady, używając zarówno sytuacji wyjściowej (quasi-wojna trojańska), jak i imion i motywów. No tyle że robi to, przekształcając przy tym tekst wyjściowy - i to, że dodam jako specjalistka od antyku, w tradycji najlepszych antycznych przetworzęń Homera, jakimi są, w moich oczach, okołotrojańskie tragedie Eurypidesa, przede  wszystkim Trojanki i Hekabe. Zostaje historia, ale zmienia się gatunek, punkt ciężkości i nastawienie. A to z kolei prowadzi mnie wprost do punktu nr 2.

2. Punkt drugi: postacie.

U Eurypidesa w Trojankach akcja skupiona jest wokół grupy kobiet-branek wojennych, które lada chwila opuszczą zdobyte przez Achajów miasto.  Wyjadą jako niewolnice tych, którzy pozabijali im synów, braci, mężów, córki; niegdyś panie we własnych domach, królowe, księżniczki i kapłanki, teraz zostaną, w najlepszym razie, konkubinami i służącymi w domach zwycięskich żołnierzy Agamemnona.

Zańko przesuwa akcenty w nieco podobny sposób. U niego też głównymi bohaterami są kobieta i dziecko: stojący nominalnie po przeciwnych stronach dwoje ludzie. Ona to konstruktorka i inżynier, która wojny - ba, świata! - za bardzo wcześniej nie widziała na oczy, póki jej świat się nie zawalił, on - chłopiec, który założył zbroję wojownika i poszedł się bić. I pewnie, idea, że w tekście (anty)wojennym autor koncentruje się na najbardziej oczywistych ofiarach - kobietach i dzieciach właśnie - nowa nie jest, ale Zańko ją bardzo pięknie zrealizował. Jego bohaterowie są nie tylko ofiarami wojny, są też jej czynnymi uczestnikami, a w rękach jednego z nich -  jak w rękach mitologicznej wersji tej postaci - leży los Troi i możliwość, że będzie pochodnią, która podpali miasto. Ten tekst nie gloryfikuje wojny, choć pokazuje ją efektownie i atrakcyjnie - to jest, wyraźnie, tekst o ofiarach i konieczności zmiany, a jako taki, zdecydowanie trafia do mojej wrażliwości czytelniczej. 

3. Punkt trzeci: gatunek.

Cała ta quasi-homerycka historia wpisana jest przez Zańkę w ciekawie i oryginalnie potraktowane *punkowe realia. Ta gwiazdka jest nieprzypadkowa: "Chwała" ma wyraźne wyznaczniki steampunku (para, maszyna Hierona, mechy), a jednocześnie - przenosi ten steampunk w inny czasowo i terytorialnie horyzont. Gadżetownia steampunkowa jest efektowna, ale też łatwo z nią przesadzić  - ostatnio częściej mam wrażenie, że gdzieś już to widziałam/czytałam, niż zachwycam się nowatorskością pomysłów. Zańko sobie tę rekwizytornię odnowił antycznymi odniesieniami, a że przy tym jest bardzo sprawny pisarsko i efektowny, wykreował świat, który wydał mi się, przy całej ponurości fabuły, barwny, znajomy i intrygująco obcy jednocześnie. Przy tym ten świat ma jeszcze jedną cechę: jest, jak TARDIS, większy w środku, w sensie - czytelnik, a przynajmniej ta konkretna czytelniczka, ma wrażenie, że ten świat jest bardziej kompletny i więcej o nim wiadomo, niż tak naprawdę można wynieść w takiego krótkiego opowiadania. 

4. Punkt czwarty: styl

Ten efekt barwności i żywości świata Zańko osiąga po części dzięki faktowi, że jest bardzo sprawny literacko. To jest po prostu dobry i skuteczny stylista, który potrafi naszkicować przekonujący świat i bohaterów niewieloma, za to odpowiednio zastosowanymi, środkami. Może przez o akurat mnie zawsze chce się wracać do jego tekstów.

 

Podsumowując: Oceniam tekst Zańki bardzo wysoko, uważam, że za "Chwałę" należy mu się co najmniej sława zdobywcy Nagrody Zajdla i nie mam żadnych wątpliwości, co będzie na topie mojej listy do głosowania (mimo że "Szaławiła" też mi się zdecydowanie podobała).

sobota, 07 lipca 2018, ninedin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: harpijka, *.static.chello.pl
2018/07/07 21:42:20
Uwielbiam czytać recenzje i rozważania o czymś, co właśnie przeczytałam. Mogę wtedy albo pokiwać przez kilka minut gwałtownie i potakująco łebkiem, albo zyskać materię do kontestacji. Kiwałam łebkiem :)
-
2018/07/08 01:30:54
Ja też kiwam łepkiem :)
-
2018/07/16 12:45:21
A tak z ciekawości i w powiązaniu: czy czytałaś "Olimp" Simmonsa?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...