Kobiety też

sobota, 18 marca 2017

... kiedy fantastyka jest kobietą. Kiedy piszą ją kobiety, a ja sięgam i polecam i podpowiadam, że wedle mojego własnego gustu, z miliona powodów, warto.

 


Przywoływana przeze mnie w poprzednim wpisie lista była subiektywna i, jak dla mnie, niepełna - zabrakło mi na niej paru tekstów i autorek, które IMHO zdecydowanie powinny się tam były znaleźć; w oczywisty też sposób nie uwzględniała prozy polskiej. Postanowiłam się ergo wypowiedzieć sama i dołożyć kolejne 33 teksty autorek, które WARTO poznać, z miliona różnych powodów.

W zasadzie jest przewidziany jeden tekst na autorkę i liczą się tylko te dzieła, których nie ma na poprzedniej liście - wyjątkiem są sytuacje, kiedy ktoś (jak np. Le Guin) ma w dorobku nie uwzględnione w poprzednim wpisie ważne teksty w mocno odmiennych gatunkach lub cykl plus ważną rzecz spoza tegoż.

Dobór całkowicie indywidualny. Podkreślę może jeden fakt: to nie jest Lista Samych Arcydzieł, absolutnie nie - to jest lista rzeczy, często obarczonych takimi czy innymi wadami, często niedoskonałych, po które IMHO warto sięgnąć, z bardzo wielu powodów. Część znalazła się w jakimś takim czy innym kanonie, część to rzeczy znaczące dla gatunku/-ów w obrębie fantastyki, część jest charakterystyczna dla jakiegoś zjawiska/momentu/mody literackiej... 

A, i jeszcze jedno: OCZYWIŚCIE, że tu brakuje znaczących postaci i nazwisk z ostatnich lat (i nie tylko). To nie dlatego, że ich nie cenię - to dlatego, że dopiero nadrabiam literackie braki z ostatnich lat (i nie tylko).

Układ nazwisk, jak pewnie widać od razu, alfabetyczny.

 

1. Joan Aiken, The Wolves of Willoughby Chase

Generalnie, na tej liście jest sporo prozy, powiedzmy, YA i dziecięcej, a Aiken to jedna z jej mistrzyń i prekursorek. Tej historii o dwóch kuzynkach i złej rodzinie bliżej chwilami do powieści obyczajowej i przede wszystkim przygodowej, ale elementy historii alternatywnej pozwalają wrzucić ją do pojemnej szufladki z podpisem "fantastyka".

2. Elizabeth Bear, Carnival

Bardzo, bardzo tę powieść cenię, zdecydowanie najbardziej z całej twórczości autorki. Bear udało się stworzyć tu z jednej strony kontynuację, dyskusję i polemikę z klasycznymi tekstami Joanny Russ, z drugiej - napisać konsekwentną i pomysłową space operę z elementami antyutopii i z przekonującymi, wiarygodnymi postaciami.

3. Pat Cadigan, Mindplayers albo Synners

Któraś z dwóch, bo pierwsza IMHO ciekawsza, druga (jako Wgrzesznicy) dostępna dla polskiego czytelnika. Żeby było widać, że kobiety umieją (i umiały od początku, Cadigan to jedna z matek założycielek tego podgatunku) w cyberpunk.?

4. J. C. Cherryh, Downbelow Station

Bo, hmm, mało autorek ma nagrodę Grand Master, prawda? Plus, bo to jest jedna z tych klasycznych autorek SF, które warto znać choćby ze względu na ich rolę w historii gatunku.

5. Susan Cooper, The Dark is Rising

Znowu jesteśmy w rejonach literatury dziecięcej/YA (bo akurat przy tej powieści trudno rozdzielić). Nastrojowy, bardzo brytyjski i odwołujący się twórczo do mniej znanych aspektów legend arturiańskich cykl Cooper o współczesnych angielskich dzieciakach, przed których oczyma coś się zmienia w świecie, moim zdaniem zdecydowanie warto przeczytać.?

6. Celia S. Friedman, The Coldfire Trilogy

Oj no to jest jedna z ulubionych autorek na tym blogu. Bo pisze połączenie SF i fantasy, które do mnie przemówiło. Bo ma ciekawe postacie i twórcze pomysły na świat. Bo oczywiście, że do jej powieści można mieć uwagi, ale chyba bym się czuła jak ostatni  zdrajca (zdrajca, po trzykroć zdrajca), gdybym jej nie uwzględniła.?

7. Kate Griffin, The Madness of Angels

Prawie-najnowsza na tej liście (jak chodzi o moment przeczytania przeze mnie, nie publikacji); za fakt, że mamy do czynienia z niesztampową i pomysłową urban fantasy, napisaną efektownym, odważnym językowo stylem.?

8. Barbara Hambly, Those Who Hunt the Night

Zanim zaczęła się moda na paranormal romance i na kryminalne urban fantasy o zbrodniach w miastach pełnych elfów i wampirów, Barbara Hambly napisała najciekawszą, IMHO, taką powieść: z ciekawymi, nieszablonowymi postaciami, z ujęciem postaci wampira tradycyjnym, ale nie przesłodzonym i nie naiwnie uromantycznionym (acz uromantycznionym, nie oszukujmy się), z ciekawą sprawą, umieszczoną w międzywojennej Brytanii. Bardzo polecam.

9. Laurell K. Hamilton, Guilty Pleasures

Tytuł... hmm, pasuje. Zanim powieści Hamilton stały się eposami o seksie jej superbohaterki ze wszystkim dookoła, były, przynajmniej w pierwszych odsłonach, sympatycznymi i bezpretensjonalnymi kryminałkami o urodziwej pogromczyni wampirów-nekromantce-królowej -łaków wszelkiego rodzaju. Hamilton możemy współwinić za wszechobecne trójkąty miłosne ona-wampir-wilkołak, ale także za popularność pewnego typu bohaterki tego rodzaju urban fantasy - nie byłoby bez niej choćby Dory Wilk, znanej z powieści Anety Jadowskiej.

10. Ginn Hale, Wicked Gentlemen

O, to jest ta najnowsza (w sensie - ledwie co przeczytana) rzecz na mojej liście. I OK, mnie osobiście drugie z dwóch opowiadań, tworzących tę 'powieść', czytało się jak modelowe fanfikowe opko - angst, cierpienie, piękny, udręczony i leczący się z (indukowanego w czasie tortur przez Inkwizycję, jakżeby inaczej) uzależnienia skrzydlaty demon, który zakazaną i namiętną miłością kocha (ze wzajemnością) przystojnego a mrocznego inkwizytora,  ale żaden z nich nie chce przyznać, że łączy ich cokolwiek poza ognistym seksem, wszystko to przy tym opisane prostą trzecioosobową narracją z punktu widzenia inkwizytora. Ale pierwsze, gdzie narratorem jest rzeczony demon (narrator mocno niewiarygodny), więcej jest elementów tworzenia świata, więcej nastroju, a do tego dodana jest całkiem sprawna intryga kryminalna - o, pierwsze mnie wciągnęło. Tekst Hale, summa summarum, podobał mi się chyba najbardziej z całej tej fali takich post-fanfikowych, emocjonalnych, skupionych na erotyce powieści (urban?) fantasy, w rodzaju Sary Monette i jej podobnych.  

11. Nancy Kress, Beggars in Spain

Nancy Kress to jedna z chyba ważniejszych autorek powiedzmy-SF, a Żebracy.. to jedna z jej głośniejszych powieści - punktem wyjścia jest tu jednak zdecydowanie bardziej socjologia niż nauki ścisłe. Co by było, gdybyśmy nagle musieli rywalizować z naszymi dziećmi, które... nie muszą spać? Jak by się to odbiło na społeczeństwie, ekonomii, życiu codziennym? I czy/jak bardzo nasza chęć realizowania się jako jednostki powinna być nadrzędna wobec wymagań życia społecznego?

12. Ellen Kushner, Thomas the Rhymer

Jedna powieść Kushner jest na oryginalnej liście, która zainspirowała ten wpis - dorzucam drugą, jej retelling klasycznej ballady. Razem z Through a Brazen Mirror Delii Sherman pokazują one, jak współczesna fantasy potrafi adaptować ludową tradycję i poezję do swoich celów.     

13. Ursula K. Le Guin, Lewa ręka ciemności

14. Ursula K. Le Guin, Czarnoksiężnik z Archipelagu

Serio, przy tych dwóch tytułach chyba każdy komentarz jest zbędny. Są, bo tak, bo trudno, żeby ich nie było.

15. Lois MacMaster Bujold, The Curse of Chalion

Mnie się podobało, bez jakiegoś szczególnego zachwytu, i nie skusiłam się, jak dotąd, na lekturę sequela, ale wysokie miejsce, jakie ta powieść ma na większości list najlepszych tekstów fantasy ostatnich lat sugeruje, że może warto samemu wyrobić sobie opinię.

16. Andre Norton, Witchworld

Klasyka powieści fantastyczno-przygodowej, planowanej raczej dla młodego czytelnika. Zestarzało się, ale poznać IMHO chyba warto.

17. Anne Rice, The Interview with a Vampire

Ech. No klasyka, odpowiedzialna pośrednio za szał na wizerunek pięknych, udręczonych i seksownych wampirów (ci u Rice są oczywiście bardziej niegrzeczni, niż ci w paranormal romance). NIE ZNOSZĘ tej powieści, ale nie żałuję, że poświęciłam czas na jej przeczytanie.

18. Melissa Scott, A Choice of Destinies

To może być najmniej znany tekst na tej liście - ale jest to też udany, szalenie konsekwentny i przemyślany przykład powieści z gatunku alternative history: Melissa Scott, doktor historii, napisała nam książkę o alternatywnej wersji wyprawy Aleksandra Wielkiego i o jego wojnie w Rzymem, i ja się  nie uczepiłam niewiarygodnych detali!  

19. Johanna Sinisalo, Troll: A Love Story

Prawie dziesięć lat później napisałabym pewnie tę recenzję z linku nieco inaczej, ale poczucie, że Sinisalo udało się zrobić coś inaczej, niż zwykle w fantasy, pewnie by mi zostało. Plus, zawsze warto zajrzeć, co się dzieje w europejskiej fantastyce poza anglojęzycznym kręgiem.  

20. Delia Sherman, Through a Brazen Mirror

Smutna, pomysłowa, oryginalna w swojej kreacji postaci powieść-retelling klasycznej ballady.

21. Jo Walton, Farthing albo Tooth and Claw (UWAGA: nie czytałam Among Others)

Ja mam zawsze jakieś ale do powieści Walton, ale nie na tyle, by nie sięgnąć po kolejną. Tu, ponieważ nie znam tej chyba w ostatnich latach najgłośniejszej, sugerowałabym jedną z dwóch: albo jej kryminał a la Agatha Christie, ale w Europie, w której Hitler zwyciężył (element rozczarowujący - postacie pozytywne, wyjęte z kontekstu i myślące jak dwudziestopierwszowieczni lewicujący intelektualiści) albo Tooth and Claw, jej dziwaczną fantasy of manners ze smokami jako główną rasą inteligentną w świecie a la wiktoriańska Anglia (element rozczarowujący - nieco, hmmm, wydumane). 

22. Isabeau Wilce, Flora Segunda

Wyjątkowo przeze mnie lubiana, pomysłowa i oryginalna powieść YA, z oryginalną bohaterką i ciekawie pomyślanym światem fantasy.  

23. Patricia Wrede, Caroline Stevermer, Sorcery and Cecelia

To jest, że się powtórzę, powieść jak czekolada z pianką - słodka, urocza, lekka i idealna na zimny dzień. Panie, panowie, dwór, sezon, panny, mała przyszła królowa Wiktoria i magia. I czajniczek. 

 

 

A teraz... autorki polskie, dopełniające tę listę do pełnych trzydziestu trzech. Czy są, w skali całego gatunku, tak samo wpływowe i znaczące, jak te powyżej? No nie, oczywiście, że nie. Ale też nikt nie zakładał, że to ma być Lista Największych Arcydzieł i Najlepiej Się Sprzedających Książek Fantastycznych Napisanych Przez Kobiety; co najwyżej - kawałek subiektywnej listy tego, do czego warto zajrzeć i zobaczyć, jak działa. Ergo, dodałam dziesięć polskich tekstów, z której to listy jedna pozycja będzie pewnie, hmm, dyskusyjna - pozwoliłam sobie ją tu umieścić z czysto sentymentalnych, prywatnych powodów.


24. Ewa Białołęcka, Tkacz Iluzji, Naznaczeni błękitem

To nie całkiem jest mój typ fantasy, ale to jest autorka dla polskiej fantastyka tak znacząca i ważna, że dobrze by ją było znać.

25. Anna Borkowska, Gar'Ingawi Wyspa Szczęśliwa

Pierwszy chyba polski tekst fantasy, w sensie gatunkowym, do dziś nie tracący literackich wartości. Chyba starczy za rekomendację.

26. Anna Brzezińska, Wody głębokie jak niebo

27. Anna Brzezińska, Zbójecki gościniec/Plewy na wietrze

Ta pierwsza mnie zachwyciła, ta druga jest częścią jednego z najważniejszych polskich cykli fantasy, wyróżnia się przy tym i stylistycznie, i gatunkowo na tle pozostałych.

28. Aleksandra Janusz-Kamińska, Asystent czarodziejki/Utracona Bretania

Za bycie nową jakością w polskiej fantasy, wprowadzenie do niej nieco innych postaci, innej tematyki i - także - innych dla fantasy inspiracji.

29. Anna Kańtoch, Czarne

Za oryginalność stylistycznego i fabularnego konceptu, i za konsekwencję w jego stosowaniu. Efektem jest powieść niejednoznaczna, niekoniecznie łatwa w odbiorze, wymagająca, ale też satysfakcjonująca, otwarta na wiele możliwych interpretacji.

30. Marta Kisiel, Dożywocie

Bo Marta Kisiel jest humorystycznym odpowiednikiem Sapkowskiego (tego z opowiadań): potrafi łączyć lekkie, parodystyczne chwilami historyjki z nienachalnie sugerowanymi poważnymi tematami, błyskotliwie posługuje się polszczyzną i doskonale się ją czyta. 

31. Małgorzata Kondas, Spór o czarownice i Julia Nidecka, Goniący za słońcem

No to jest ten raczej nieprzewidywalny i nietypowy element: teksty dwóch trochę zapomnianych polskich pisarek SF z lat 80., IMHO warte przypomnienia. 

32. Magdalena Kozak, Nocarz

No więc ja tej książki nie lubię. Znudziła mnie i koncepcyjnie (stroną wampiryczną, jak z Wampira:Maskarady) i językowo. Niemniej - to był swego czasu cykl szalenie popularny i chętnie czytany, w polskiej fantastyce pisanej przez panie pewien kamień milowy i rzecz, która chyba choćby z tego względu zasługuje na poznanie.  

33. Olga Tokarczuk, Księgi Jakubowe

Bo skoro w oryginalnej liście są Atwood, Allende i Lessing, to w zasadzie czemu nie dać tu traktującej motywy fantastyczne w podobny sposób - jako pewne narzędzie literackie - Olgi Tokarczuk. To jest oczywiście ten moment, kiedy powinnam przyznać się szczerze, że nie lubię prozy Tokarczuk: nie trafia do mnie, jest ewidentnie pisana dla innego, niż ja czytelnika; to jednak nie pozwala odmówić jej a) znaczenia (bo jest nagradzana, często czytana, obecna w życiu literackim, b) miejsca na tej liście, choćby dla zobaczenia, jak zaliczana do artystycznego mainstreamu autorka posługuje się konwencjami fantastycznymi. Wybieram Księgi Jakubowe, choć pewnie spasowałyby tu i inne jej powieści - ta jest dlatego, że jej zestawienie z Domem dusz Allende pozwala zobaczyć, jak inaczej obie autorki bardzo podobną rzecz - umieszczają elementy fantastyczne w powieści mającej charakter sagi rodzinnej, a odwołującej się, w metodzie pisarskiej, do realizmu magicznego.

OK. Mamy 33 z oryginalnej listy i 33 tu zamieszczone - może by następne 33 ułożyć wspólnie, w komentarzach?

wtorek, 14 marca 2017

Dzisiejszy wpis sponsoruje cudza notka i pytanie o nią w mojej ulubionej polecankowej grupie na fejsbuku.

 

 

Ponieważ komuś przyszło do głowy lista stu ważnych i godnych przeczytania tekstów fantastycznych, napisanych przez kobiety, to mnie, jak zwykle w takie sytuacji, przyszło do głowy, by z taką listą się skonfrontować: zobaczyć, ile czytałam, sprawdzić, co bym zmieniła lub dorzuciła, oburzyć się o decyzje układającego... A więc proszę bardzo, oto część I mojej opinii: lista 31 (plus dwie w trakcie lektury) powieści z listy w powyższego linku, tych, które czytałam, z moimi bardzo krótkimi komentarzami. Lista jest niedoskonała (jakim cudem nie ma na niej Anne Rice?), ale stanowi, moim zdaniem, ciekawy temat do dyskusji.


Że te komentarze są osobiste i odzwierciedlają wyłącznie moje własne czytelnicze preferencje, to chyba nie muszę dodawać?

Linki w tytułach są do moich wcześniejszych recenzji z danej powieści, jeżeli akurat taką napisałam.
 

1. Ancillary Justice, Ann Leckie

Hmmm, mam wrażenie, że każdy, kto rozmawiał ze mną o SF w ciągu ostatnich dwóch lat, będzie wiedział, że uważam trylogię Leckie za arcydzieło - przede wszystkim ze względu na to, jak odnawia ona klasyczne tropy space opery i jak przełamuje konwencje językowe (i jak używa Rzymu jako modelu do budowy imperium, ale ciiii).


2. Assassin's Apprentice, Robin Hobb

To nie jest moja ulubiona powieść, ale czy warto? Oczywiście, że warto, choćby ze względu na klasyczność już obecnie tej powieści.

3. The Bloody Chamber, Angela Carter

Bardzo tak, choćby ze względu na mistrzostwo prozy Carter.

4. Daughter of the Blood, Anne Bishop

Hmmm, nie. Proza Bishop ma, IMHO, pewne zalety, a autorce nie można też odmówić pomysłowości, ale wady (melodramatyczność, zamiłowanie do bezsensownego okrucieństwa, przesadzona w idealizacji kreacja bohaterki) moim zdaniem przewyższają zalety.

5. Dead Until Dark, Charlaine Harris

Jak dla mnie - nie. Nie, nie, nie. Nie mój gatunek, nie mój styl, nie mogę postaci. Nie.

6. Deathless, Catherynne M. Valente

Lubię, choć pewnie wybrałam do tego zestawu The Orphan's Tales - ze względu na szalony, bogaty, pokrętny język i na budowanie przez Valente świata.

7. The Dispossessed, Ursula K. Le Guin

No pewnie, że tak. I w ogóle, na litość, tu powinny być jeszcze co najmniej dwa jej teksty, Czarnoksiężnik z Archipelagu i Lewa ręka ciemności. Która, dla mnie, jest jednym z najważniejszych tekstów literackich XX wieku.

8. Doomsday Book, Connie Willis

Lubię, acz do zestawu bym pewnie dała Nie licząc psa. Za poczucie humoru, za umiejętność pisania o sprawach mocno codziennych i za ich twórcze wplatanie w opowieści SF. 

9. Dragonflight, Anne McCaffrey

Ech. No klasyka. Nudna, IMHO, i mocno już nieaktualna klasyka, a moja natura filologa mówi, że jak klasyka, to warto. Nie wiem, czy bym nie wolała w zestawie Pieśni kryształu.

10. The Forgotten Beasts of Eld, Patricia A. McKillip

No co ja mogę powiedzieć? Andrzej Sapkowski polecał, to przeczytałam, nic nie pamiętam.

11. Frankenstein, Mary Shelley

Must read, serio, chyba nie wymaga komentarza.

12. The Handmaid's Tale, Margaret Atwood

No i to jest ten moment, kiedy mówię, że nie trafia do mnie osobiście, jako do czytelniczki, proza Margaret Atwood. Niemniej, warto, bo osobisty gust to jedno, a fakt, że mamy do czynienia z powieścią o sporym znaczeniu hmm, kulturowym, to zupełnie osobna sprawa. Może człowiek nie polubi, ale znać warto. 

13. Harry Potter and the Sorcerer's Stone, J.K. Rowling

Znacie kogoś, kto lubi fantastykę i nie zna? (w sensie: nie kojarzy fenomenu)? Warto choćby w celach poznawczych.

14. His Majesty's Dragon, Naomi Novik

Bardzo lubię. Novik, w odróżnieniu od piszącej o tej samej epoce Susanny Clarke,  nie próbuje zrobić nic nowego ani zrewolucjonizować fantasy: w zamian pisze nam inteligentną, sympatyczna, regencyjną wojenno-obyczajową fantasy o ludziach i smokach.

15. The House of the Spirits, Isabel Allende

Dawno, dawno temu bardzo mi się podobało, ale nie jestem pewna, czy tak samo bym zareagowała dzisiaj; trzeba lubić stylistykę wywodzącą się z realizmu magicznego i rodzinne sagi, żeby docenić tę powieść.

16. Howl's Moving Castle, Diana Wynne Jones

Hmm. Może bym wybrała którąś inną z jej powieści, ale jakiś tekst Diany Wynn Jones zdecydowanie powinien na tej liście być, choćby ze względu na to, jaka wpływowa i znacząca to jest autorka.

17. The Hunger Games, Suzanne Collins

Pewnie, że tak - od szalonego sukcesu powieści Collins zaczęła się moda na młodzieżowe antyutopie (nader często o dziewczynach jako głównych bohaterkach) i choćby dlatego warto, IMHO, znać ten tekst.

18. Inkheart, Cornelia Funke

To jest IMHO sympatyczna powieść i tak jak bym się nie upierała, że koniecznie ją trzeba przeczytać, tak generalnie wspominam ją miło.

19. Jonathan Strange and Mr. Norrell, Susanna Clarke

Dzisiaj bym tę recenzję, którą linkuję, napisała nieco inaczej, ale jedno by się nie zmieniło: moja niezwykle wysoka ocena powieści Clarke. Uważam ją za arcydzieło fantasy - tam, gdzie wybierająca podobną epokę i częściowo podobne koncepty Naomi Novik pisze uroczą i pomysłową powieść fantasy, Clarke wchodzi odważnie na nowe terytoria i robi coś własnego, oryginalnego i pomysłowego - i za książkę wartą włożenia wysiłku i uwagi, jakiej jej lektura, zwłaszcza w oryginale, wymaga.

20. Kushiel's Dart, Jacqueline Carey

Warto? Hmmm, to zależy, czy lubicie czytać o dosłownie i naaaaader detalicznie opisanym acz mocno uromantycznionym seksie. Bohaterka seks uprawia z każdym, kto zechce - mężczyznami, kobietami, chętnymi, libertynami, rycerzami-zakonnikami, którzy ślubowali czystość, dowolnymi zestawami osób płci i orientacji dowolnej jednocześnie - a zechce oczywiście każdy, bo bohaterka to hiper-bogini seksu, stworzona przez bogów, by czerpać absolutną rozkosz z cierpienia i bólu. Serio, po lekturze Carey Pięćdziesiąt twarzy Greya nie będzie ani odważne, ani romantyczne - Carey ma i seksu, i sado-maso, i słodkiego romantyzmu o jakieś 1100% więcej.
Ma też momentami fajne postacie i koncepty, nie żeby tylko seks. Ja mam z jej powieścią pewien problem, ale to chyba nie miejsce na jego dyskutowanie....

21. Luck in the Shadows, Lynn Flewelling

Ja osobiście nie za bardzo (za schematycznie-fantasy jest dla mnie ta powieść w warstwie fabularnej), ale mogę bez problemu zrozumieć, za co mnóstwo ludzi naprawdę lubi tę historię o magii, szpiegach, polityce i romansie niekoniecznie hetero.

22. Magic for Beginners, Kelly Link

Ja bardzo, bardzo lubię, po części za talent autorki do konstruowania krótkich, błyskotliwie pomyślanych i skonstruowanych opowiadań, po części za jej lekkie pióro i językową pomysłowość.

23. The Mists of Avalon, Marion Zimmer Bradley

Ech, no mam problem z tą powieścią, bo jej nie lubię. Doceniam ważność, i pomysł, i inną perspektywę na mit arturiański i w ogóle i wszystko, a nie lubię, serdecznie i z całego serca, od pierwszego przeczytania.

24. My Soul to Keep, Tananarive Due

A tę z kolei lubię bardzo i uważam, obok Fangland Johna Marksa, za najciekawsze i najorynalniejsze przetworzenie (na serio, nie pastiszowo, nie w parodii) motywu Draculi w literaturze fantastycznej ostatnich lat. 

25. Parable of the Sower, Octavia Butler

Hmmm, ta powieść - trochę antyutopia, trochę utopia, trochę traktat o końcu świata i początku nowej religii - podoba mi się bardziej z każdą kolejną lekturą.

26. Shards of Honor, Lois McMaster Bujold

OK, pora się przyznać: pierwszy chronologicznie tom sagi o Vorkosiganach to jest mój odpowiednik comfort food. Nie analizuję, nie oceniam, tylko wracam średnio raz na 2-3 lata (i, nie śmiejcie się, wcale nie czytałam jeszcze wszystkich powieści z tego cyklu; to do tej wracam i wracam).

27. The Snow Queen, Joan D. Vinge

Jak czytałam jakoś w 1993 (rok pierwszego polskiego wydania), to mi się zdecydowanie podobało, choć już wtedy na wielka, epicka, SF przeróbka Królowej śniegu wydawała mi się lekko, hmmm, pretensjonalna. Przy kolejnej lekturze wrażenie pretensjonalności narastało.

28. The Sparrow, Mary Doria Russell

To jest... cholernie intrygujące. Dziwaczne, ponure, intrygujące. Chyba będę chciała przeczytać jeszcze raz.

29. Swordspoint, Ellen Kushner

Szybkie wyszukiwanie podpowiada, że nie mam recenzji ze Swordpoint, choć mam ze wszystkich pozostałych tekstów z cyklu (poza najnowszymi); no więc na szybko, tak, warto, polecam, to jest fantasy inaczej, z minimum magii i mnóstwem awanturniczej fabuły (szermierze, spiski, intrygi, rodowe zemsty!) w nieoczywistym, fantastycznie zaplanowanym i przemyślanym świecie i z fascynującymi (no, czasami paskudnymi) bohaterami.

30. War for the Oaks, Emma Bull

Jak nie przepadam jakoś szaleńczo za urban fantasy, tak tę powieść wspominam miło (ale jakby miała dać moją ulubioną powieść Emmy Bull, to bym dała Bone Dance).

31. We Have Always Lived in the Castle, Shirley Jackson

Znaczy, ja bym wybrała The Haunting of the Hill House, ale i tak warto, bo Jackson to mistrzyni subtelnej grozy.

 

Byłoby 33 licząc dwie książki z listy, które właśnie zaczynam czytać (Killing moon N. K. Jemisin i A Stranger in Olondriai Sofii Samatar), ale nie mam jeszcze, niestety, możliwości się o nich wypowiedzieć. 


W następnym odcinku: kolejne 33 propozycje, tym razem - moje, brakujące na proponowanej liście; w tym - polskie!

Zapisz

Zapisz

niedziela, 02 marca 2008

Top five cesarzy rzymskich*, o których napisano dobre książki:

5. Juliusz Cezar (Thornton Wilder, Idy marcowe);
4. Julian Apostata (Gore Vidal, Julian);
3.
Juliusz Cezar (Jacek Bocheński, Boski Juliusz);
2. Klaudiusz (Robert Graves, Ja, Klaudiusz);
1. Hadrian (Marguerite Yourcenar, Pamiętniki Hadriana);


Honorary mention: Tyberiusz (Elisabeth Dored, Kochałam Tyberiusza - romansidło, ale bardzo przyjemne)

Oraz w ramach uzupełnienia: top three cesarzy rzymskich, o których napisano ZŁE książki:

3.
Kaligula (Alfred Duggan, Family Favourites); ckliwo-rodzinno-gejowsko-patetyczne**
2. Kaligula (Lance Horner & Kyle Onstott, The Child of the Sun) pseudoszokująco-gejowsko-ckliwe**
1. Neron (Henryk Sienkiewicz, Quo vadis) okropne, nudne, dydaktyczne, napakowane WARTOŚCIAMI; gdyby nie Petroniusz, byłaby najgorsza powieść Sienkiewicza**

* No dobra, plus minus cesarzy, skoro uwzględniam Cezara ;)
** I żeby nie było: wartości jako takie (vide poezja św. Franciszka) i motywy homoerotyczne jako takie
(vide Pamiętniki Hadriana) broń Boże mi nie przeszkadzają; nie cierpię za to podporządkowywania literatury ideologii (nawet jeżeli autorem jest noblista albo i Wergiliusz) i nienawidzę ckliwości i ulepkowatości.

sobota, 23 lutego 2008

Kobiety też mogą układać listy. Niezależnie od tego, co sądzi o tym Nick Hornby. Drakaina zamierza układać swoje tops five, ergo miło będzie podkraść jej ten pomysł i układać również własne.
Na początek: top five scen użycia magii w fantasy.
Zacznijmy od tego, że magia (jako temat literacki, o używaniu w życiu codziennym się nie wypowiadam :P) jest trudna - jest największą zmorą fantasy, powiedzmy sobie szczerze, bo mało kto ma na nią pomysł. Ale ja nie będę dziś pisać o problemach konstrukcji świata, ani o ontologii magii ani o innych ulubionych poważnych tematach, tylko o szczególnie lubianych kawałkach z magią w roli głównej.


5. J. R. R. Tolkien, The Fellowship of the Ring: Balrog i Gandalf w Morii

The Balrog reached the bridge. Gandalf stood in the middle of the span, leaning on the staff in his left hand, but in his other hand Glamdring gleamed, cold and white. His enemy halted again, facing him, and the shadow about it reached out like two vast wings. It raised the whip, and the thongs whined and cracked. Fire came from its nostrils. But Gandalf stood firm.
'You cannot pass,' he said. The orcs stood still, and a dead silence fell. `I am a servant of the Secret Fire, wielder of the flame of Anor. You cannot pass. The dark fire will not avail you, flame of Udűn. Go back to the Shadow! You cannot pass.'

 

4. Andrzej Sapkowski, Krew elfów: Yennefer rozmawia z Ciri o magii:

Podczas jednego z takich relaksów, wyciągnięta na trawie, wpatrzona w niebo, Ciri zadała nurtujące ją pytanie.
- Pani Yennefer? Kiedy wreszcie zakończymy te testy?
- Aż tak cię nużą?
- Nie... Ale chciałabym już wiedzieć, czy nadaję się na czarodziejkę.
- Nadajesz się.
- Już to wiesz?
- Wiedziałam o tym od początku. Niewiele osób jest zdolnych dostrzec aktywność mojej gwiazdy. Bardzo niewiele. Ty zauważyłaś to natychmiast.
- A testy?
- Zakończone. Wiem już o tobie to, co chciałam wiedzieć.
- Ale niektóre zadania... Nie bardzo mi wyszły. Sama mówiłaś, że... Naprawdę jesteś pewna? Nie mylisz się? Jesteś pewna, że mam zdolności?
- Jestem pewna.
- Ale...
- Ciri - czarodziejka sprawiała wrażenie, że jest rozbawiona i zniecierpliwiona jednocześnie. - Od momentu, gdy położyłyśmy się na łące, rozmawiam z tobą nie używając głosu. To się nazywa telepatia, zapamiętaj. I jak zapewne zauważyłaś, nie utrudnia nam to konwersacji.

3. Susanna Clarke, Jonathan Strange & Mr. Norrell: Vinculus recytuje zaklęcie Króla Kruków:

Vinculus leaned suddenly forward and bent over Mr Norrell with a look of the most intense, burning concentration. Without quite meaning to, Mr Norrell fell silent and he leaned towards Vinculus to hear whatever Vinculus was about to confide to him. "I reached out my hand," whispered Vinculus, "England's rivers turned and flowed the other way ..." (...) "I reached out my hand" said Vinculus, a little louder, "my enemies's blood stopt in their veins . . ." He straightened himself, opened wide his arms and closed his eyes as if in a religious ecstasy of some sort. In a strong, clear voice full of passion he continued: "I reached out my hand; thought and memory flew out of my enemies' heads like a flock of starlings;
My enemies crumpled like empty sacks.
I came to them out of mists and rain;
I came to them in dreams at midnight;
I came to them in a flock of ravens that filled a northern sky at dawn;
When they thought themselves safe I came to them in a cry that broke the silence of a winter wood ..." (...) Vinculus ignored him [Norrell]. His strong voice overpowered Mr Norrell's weak, shrill one.
"The rain made a door for me and I went through it;
The stones made a throne for me and I sat upon it;
Three kingdoms were given to me to be mine forever;
England was given to me to be mine forever.
The nameless slave wore a silver crown;
The nameless slave was a king in a strange country ..." (...). I
gave magic to England, a valuable inheritance. But Englishmen have despised my gift.
Magic shall be written upon the sky by the rain but they shall not be able to read it; Magic shall be written on the faces of the stony hills but their minds shall not be able to contain it; In winter the barren trees shall be a black writing but they shall not understand it".

 

2. Ursula K. Le Guin, Grobowce Atuanu: Ged przywołuje królika dla Tenar:

"Can you really call a rabbit?" Tenar inquired suddenly.
"Do you want me to?"
She nodded.
He turned away from the fire and said softly into the immense and starlit dark, "Kebbo... O kebbo..."
Silence. No sound. No motion. Only presently, at the very edge of the flickering firelight, a round eye like a pebble of jet, very near the ground. A curve of furry back; an ear, long, alert, upraised.
Ged spoke again. The ear flicked, gained a sudden partner-ear out of the shadow; then as the little beast turned Tenar saw it entire for an instant, the small, soft, lithe hop of it returning unconcerned to its business in the night.
"Ah!" she said, letting out her breath. "That's lovely." Presently she asked, "Could I do that?"


1. Guy Gavriel Kay, Tigana: Baerd zdejmuje z Devina zaklęcie zapomnienia

He said, "Then this is something that has been stolen from me all my life. Will you give it back to me? Will you tell me the name of the land where I was born?"
He was looking at Baerd by starlight, for Ilarion was gone now, over west beyond trees. Alessan had said it was Baerd's to tell. Devin didn't know why. In the darkness they heard the trialla one more time, a long descending note and then Baerd spoke and for the first time in his days Devin heard someone say:
"Tigana".
Within him the bell he had been hearing, as if in a dream of uknown summer fields, fell silent. And within this abrupt, absolute inner stillness, the sense of loss broke over him like an ocean wave. And after that came another, and then the third - the one bearing life, the other a heart-deep pride. He felt a strange light-headed dizzying sensation, as of the summons rushing along the corridors of his blood. (...) "Thank you", Devin said. He didn't seem to be trembling anymore. Around a difficult thickness in his throat he went on, for it was his turn now, his test:
"Tigana. Tigana. I was born in the province of Tigana. My name...my true name is Devin di Tigana bar Garin ."

| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze
Zakładki:
Autorzy
Blogi
Miejsca: różne
Omnia mea
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...